Test Turtle Beach Stealth 700 Gen 3. Gdy dostanie po uszach nabiera nowego znaczenia

Test Turtle Beach Stealth 700 Gen 3

Nie da się ukryć, że rynek słuchawek gamingowych oferuje ogromną paletę przeróżnych modeli, od najprostszych, po te absolutnie topowe. Choć wiele z nich powtarza podobne schematy, to co jakiś czas pojawia się sprzęt, który potrafi błysnąć funkcjonalnością lub wyposażeniem — jednym z liderów takich innowacji jest bez wątpienia Turtle Beach.

Specjaliści z San Diego nie raz dostarczali przełomowe rozwiązania z dziedziny audio dla graczy i trzeba przyznać, że mimo upływu lat nadal wysoko stawiają sobie poprzeczkę. Gdy w moje ręce trafił model Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 w wersji dla komputerów PC, bez zwłoki zabrałem się za sprawdzanie go w boju.

Czy amerykański headset faktycznie wyróżnia się na tle zachowawczej konkurencji? Jakie funkcje dla graczy znajdziemy na pokładzie zestawu z okazałą palmą w logotypie? Co jednak absolutnie kluczowe: jak się na tym słucha muzyki, ogląda filmy i gra? Zapraszam do lektury mojej recenzji!

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 — najważniejsze parametry

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Turtle Beach Stealth 700 Gen 3

Choć czasem może nam się wydawać, że headsety gamingowe niewiele różnią się od „normalnych” słuchawek, to warto pamiętać o kilku istotnych odstępstwach. Przede wszystkim podczas wirtualnej rozrywki pierwsze skrzypce gra pewne, szybkie połączenie, nie bez znaczenia jest także możliwość czytelnej komunikacji z innymi uczestnikami zabawy, co wiąże się z obecnością mikrofonu.

Nie zapominajmy o brzmieniu — oprawa audio dzisiejszych produkcji nie odbiega jakością od hollywoodzkich blockbusterów, a my jako gracze zdecydowanie chcemy to słyszeć. O wszystkich powyższych, jak również innych aspektach tego typu urządzeń pisaliśmy zresztą nie raz, chociażby w tekstach dotyczących:

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Powiedzieć, że ilość danych technicznych jest skromna, to jak nic nie powiedzieć.

Od porządnego headsetu powinniśmy zatem wymagać szerokiego pasma przenoszenia głośników i mikrofonu, szybkiej komunikacji, szerokiej kompatybilności, znakomitej jakości zastosowanych materiałów, możliwości personalizacji działania słuchawek oraz szeregu funkcji dla graczy. Oto oficjalna specyfikacja modelu Stealth 700 Gen 3 prosto ze strony producenta:

  • Budowa: zamknięte
  • Komunikacja: 2.4 GHz, Bluetooth 5.2
  • Pasmo przenoszenia słuchawek: 20 – 20 000 Hz / 10 – 40 000 Hz (PC)
  • Pasmo przenoszenia mikrofonu: 100 – 16 000 Hz
  • Impedancja: brak danych
  • Czułość słuchawek: brak danych
  • Mikrofon: tak (składany)
  • Czas pracy na jednym ładowaniu: do 80 godzin
  • Port ładowania: USB-C
  • Zasięg: brak danych (według własnych pomiarów nie mniej niż 8 m w budynku przy połączeniu przez adapter 2.4 GHz)
  • Obsługiwane platformy: PC, Mac, PS4, PS5, Nintendo Switch, Android, iOS
  • Waga: 409 g (pomiar własny)
  • Cena: ~ 800 – 850 zł

Choć producent nie udostępnia wszystkich danych dotyczących sprzętu, to uwagę zwraca kilka elementów specyfikacji. Pasmo przenoszenia w przypadku połączenia z PC jest wręcz zjawiskowe, podobnie jak maksymalna dostępna jakość dźwięku, o czym wspomnę w dalszej części tekstu. Dobre wrażenie robi też zakres częstotliwości obsługiwanych przez mikrofon, wykraczający poza standardowe 100 – 10 kHz.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Wymagających omówienia aspektów działania zestawu jest zresztą dużo więcej, a część z nich nie do końca da się w łatwy sposób wyjaśnić liczbami. By zachować optymalną czytelność tekstu, test Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 podzieliłem na następujące podrozdziały:

  1. Zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia
  2. Proces instalacji urządzenia na różnych platformach, oprogramowanie i ustawienia słuchawek
  3. Jak to działa i brzmi, czyli Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 w praktyce
  4. Podsumowanie

Co ważne: przed przystąpieniem do testu czy nawet wstępnego zapoznania się ze słuchawkami przeprowadziłem aktualizację zarówno ich firmware’u, jak i aplikacji Turtle Beach Swarm II (choć ta twierdziła inaczej). Zestaw pracował głównie z dość mocnym komputerem gamingowym, ale nie przegapiłem także okazji, by podłączyć go do biurowego ultrabooka i smartfona z Androidem.

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Sprzęt jest bardzo dobrze zabezpieczony na czas transportu.

Muszę także zaznaczyć, że nie jestem audiofilem, nie mam też zapędów ani predyspozycji, by do takiego miana pretendować. W moim odczuciu słyszę dźwięki dość poprawnie (choć oczywiście nie mogę wykluczyć częściowej utraty słuchu), a brzmienie słuchawek w największym stopniu oceniam na podstawie neutralnych ustawień EQ.

Nim przejdę do głównej części tekstu, chciałbym bardzo serdecznie podziękować firmie Turtle Beach za udostępnienie mi słuchawek do testu.

1. Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 — zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia

Słuchawki przychodzą do nas w zjawiskowo fioletowym pudełku, na którym znajdziemy zarówno informacje o zaletach headsetu, jak i jego błyszczącą wizualizację. Niestety specyfikacja wskazana na opakowaniu nie zdradza wszystkich szczegółów dotyczących parametrów urządzenia, ale części z nich nie znajdziemy nawet na oficjalnej stronie producenta. Dość zaskakujący krok, choć nie wpływa to oczywiście na jakość sprzętu.

Po otwarciu kartonu naszym oczom ukazuje się bardzo dobrze zabezpieczony headset, wraz z dwoma adapterami 2.4 GHz, dwumetrowym kablem USB-A -> USB-C do ładowania oraz króciutką instrukcją obsługi. Trochę szkoda, że nie dostajemy w zestawie etui do przechowywania słuchawek, a tym bardziej malutkich nadajników — te łatwo zawieruszyć, nie tylko w transporcie.

Model Stealth 700 3. generacji cechuje się zgrabną, choć dość masywną wizualnie budową z nietypowym kształtem nauszników. Zewnętrzne elementy konstrukcji wykonano z wysokiej jakości tworzywa sztucznego, które sprawia wrażenie dość wytrzymałego.

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Od najmłodszych lat uwielbiałem wielkie słuchawki, więc gabaryt modelu Stealth 700 Gen 3 stanowi dla mnie atut sam w sobie.

Pałąk wzmocniono od środka stalą, podobnie jak ruchome przeguby słuchawek. Każda z nich ma ich dwa: jeden do zmiany rotacji do wewnątrz i na zewnątrz, drugi do obrotu do przodu i do tyłu w płaszczyźnie poprzecznej. W połączeniu z regulacją długości pałąka headset bez problemu dopasuje się do każdej głowy tak, by dostarczać optymalne wrażenia dźwiękowe.

Producent nie zapomniał oczywiście o komforcie użytkownika, co widać zwłaszcza po materiałach użytych w nakładkach nauszników. Część mająca kontakt z naszą głową pokryta jest bardzo przyjemną w dotyku tkaniną, boki zabezpiecza miękka, elastyczna ekoskóra, a w środku znajdziemy grubą warstwę pianki z efektem pamięci.

Pochwała należy się także za przygotowanie spodu pałąka — tam również zastosowano miękką wyściółkę, dzięki czemu nawet po kilku godzinach zestaw nie uwiera w głowę. Jeszcze lepsze wrażenie robi zgrabne umieszczenie przewodów, bo te biegną w wyżłobionych kanałach po wewnętrznej stronie uchwytów nauszników.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Zaskakiwać może spora ilość elementów sterujących dostępnych pod ręką. Na lewej słuchawce umieszczono przycisk zasilania, port USB-C do ładowania, dwa gumowane pokrętła: głośności i wielofunkcyjne oraz programowalny guzik zmiany presetu. Prawy nausznik „doposażony” został w przełącznik Bluetooth, rolkę głośności BT oraz niewielki przycisk CrossPlay do przeskakiwania między nadajnikami.

Sam design urządzenia jest tym ciekawszy, im dłużej się na nie patrzy — nic nie zostało tu zaprojektowane po łebkach, a na każdym kroku czai się jakaś atrakcja. Sposób montażu słuchawek na pojedynczych ramionach, asymetryczny kształt nauszników, pomysł na schowek dla mikrofonu czy surowy, ale fascynujący wygląd przetworników tworzą wspólnie dość futurystyczny, ale elegancki obraz całości, zwłaszcza w czarno-szarej kolorystyce.

Nie da się jednak ukryć, że kluczowe w tym wszystkim są elementy niewidoczne, na czele z przetwornikami. Tu również Turtle Beach zaszalało: model Stealth 700 3. generacji napędzają dwudrożne głośniki Eclipse o średnicy aż 60 mm. Co prawda producent nie podaje informacji o wytwarzanym ciśnieniu akustycznym, ale w moim odczuciu słuchawki potrafią „przyłożyć” naprawdę mocno (co wyjątkowo mnie cieszy).

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Osłona głośnika co prawda jest zrobiona z tworzywa, ale i tak dobrze zabezpiecza przetwornik przed urazami.

Przetworniki mogą pochwalić się bardzo szerokim pasmem przenoszenia wynoszącym od 10 do aż 40 000 Hz, gdy headset jest podłączony do PC i kiedy ustawimy najwyższą dostępną jakość dźwięku. Ta również jest oszałamiająca jak na zestaw bezprzewodowy, bo sięga 96 kHz próbkowania przy 24-bitowej rozdzielczości. Z pewnością w pełni tego nie usłyszę, ale zawsze doceniam takie osiągnięcia inżynieryjne.

Całkiem nieźle wypada też kwestia parametrów pracy mikrofonu. Może on rejestrować dźwięki w zakresie 100 – 16 000 Hz z jakością sięgającą 32 kHz przy 16-bitowej rozdzielczości, więc w systemie musimy ustawić go na 48 kHz/16-bit. To nadal urządzenie do komunikacji, a nie nagrywania orkiestry, ale z takim potencjałem możemy być spokojni o jakość naszych rozmów.

Zdecydowanie przypadł mi za to do gustu sposób składania „majka”: wystarczy jeden szybki ruch, by schować rejestrator w specjalnej zatoczce, jednocześnie go wyciszając. Dzięki temu słuchawki można śmiało zabrać na spacer, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysoki komfort ich używania i to, że naprawdę dobrze trzymają się na głowie.

Muszę nadmienić, że dźwięk dość mocno „rozlewa się” na zewnątrz, co początkowo wzbudziło moje obawy o ich wygłuszenie. Na szczęście dość szczelnie przylegające do głowy nauszniki pokryte ekoskórą w połączeniu zamkniętą konstrukcją słuchawek trochę izolują nas od środowiska, co w warunkach domowego grania w zupełności wystarczy.

Nie mógłbym nie wspomnieć o metodach komunikacji słuchawek z naszymi urządzeniami. Do zestawu dołączono dwa niewielkie adaptery 2.4 GHz, umożliwiające błyskawiczne przesyłanie sygnału z komputerów lub konsol PS5, ale na pokładzie znalazło się także miejsce dla odbiornika Bluetooth 5.2. Dźwięk z BT i nadajnika radiowego możemy odtwarzać jednocześnie, co poszerza funkcjonalność headsetu.

Niestety port USB-C służy tylko i wyłącznie do ładowania urządzenia, musimy pogodzić się z brakiem połączenia przewodowego. Wobec znakomitych właściwości przetworników Eclipse to na pewno stracona okazja, by na przykład cieszyć się bezstratną jakością muzyki ze smartfona czy tabletu. Na szczęście po wykorzystaniu przejściówki USB-C -> USB-A możemy zawsze skorzystać z adaptera 2.4 GHz, ale to niepotrzebne komplikowanie sprawy.

Z pewnością na duży plus zasługuje wydajna bateria litowo-polimerowa z szybkim ładowaniem, która dzięki rezygnacji z dodatkowych atrakcji pokroju oświetlenia RGB wystarcza nawet na 80 godzin słuchania. Co więcej, z urządzenia można korzystać podczas uzupełniania energii, dzięki czemu nie będziemy musieli na długo przerywać zabawy w razie nagłego braku mocy.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Obecny w komplecie dwumetrowy przewód USB spełnia swoje zadanie, choć jest nieco sztywny — domyślnie jednak ma on tylko służyć do ładowania sprzętu między sesjami, więc nie będę się szczególnie czepiał. Ponownie zwrócę uwagę na brak jakiegokolwiek etui czy choćby wbudowanego schowka na adaptery, co może być wyjątkowo kłopotliwe podczas podróży.

2. Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 — proces instalacji urządzenia na różnych platformach, oprogramowanie i ustawienia słuchawek

Swarm II
Słuchawki postawione w roli głównej, to mi się podoba.

Jak wspomniałem wcześniej, w zestawie zawarto dwa dedykowane adaptery 2.4 GHz, które pozwalają na używanie słuchawek z komputerami osobistymi i konsolami PS5. W tym wypadku połączenie jest łatwe do uzyskania, bo wystarczy wpiąć dongle do docelowego sprzętu i włączyć headset. Nic trudnego.

Parowanie urządzenia ze smartfonem czy tabletem przez Bluetooth również nie odbiega w żadnym stopniu od konfigurowania większości podobnych systemów audio. Warto po podłączeniu słuchawek sprawdzić ustawioną jakość transmisji — headset bez problemu radzi sobie z dźwiękiem HD.

Co ważne, testowany model pozwala na jednoczesne odtwarzanie sygnału ze źródła BT oraz jednego z transmiterów. Dodatkowo używając przycisku CrossPlay możemy błyskawicznie przełączać się między nadajnikami 2.4 GHz, czy to podłączonymi do dwóch komputerów, czy na przykład peceta i konsoli Sony.

Jeśli zainstalujemy na naszym sprzęcie mobilnym aplikację Swarm II, to dość szybko znajdzie ona 700-tki i da nam dostęp do pełnej personalizacji działania słuchawek. Przy pierwszym kontakcie z moim dość leciwym telefonem recenzowany zestaw połączył się bezproblemowo, nawet mimo braku sparowania przez Bluetooth.

„Schody” zaczęły się przy próbie konfiguracji „Stealthów” z pecetową wersją Swarm II. Niby powinniśmy się cieszyć, bo oprogramowanie od razu podpowiada aktualizację firmware’u nadajników i samego headsetu, ale jest pewien szkopuł. Cały proces przebiega dość topornie, nie wszystkie kroki udaje się ukończyć za pierwszym razem, a w sumie operacja zajmuje dobrze ponad pół godziny.

Ku mojemu zaskoczeniu, po aktualizacji z poziomu PC przychodzi czas na… update przy użyciu aplikacji mobilnej. To niby tylko (kolejne) 10 minut poświęcone na delektowanie się świeżo zaparzoną melisą, jednak bez wątpienia sytuacja jest dość kuriozalna. Na szczęście później jest tylko lepiej.

Swarm II
Dobry samouczek nie jest zły.

Pozytywne wrażenie zrobiła na mnie funkcjonalność obu wersji aplikacji, tak samo zresztą jak ich czytelność i intuicyjność. Nie ma więc mowy o uproszczeniach czy chowaniu części ustawień w zawiłych meandrach „podmenu”, a szczegółową konfigurację przeprowadzimy w kilka chwil. Oto najważniejsze dostępne funkcje:

  • zmiana ustawień Advanced Superhuman Hearing
  • zmiana balansu głośności chat/gra z możliwością podbicia naszego głosu
  • kontrola nad spacjalizacją Waves 3D
  • regulacja głośności, bramki szumów i podglądu mikrofonu
  • 10-stopniowy equalizer, zarówno dla dźwięku odtwarzanego, jak i nagrywanego
  • zarządzanie presetami audio i profilami ustawień
  • programowanie funkcji rolki przewijania i przycisku MODE
  • tworzenie skrótów klawiszowych

Advanced Superhuman Hearing to nic innego jak funkcja podbicia konkretnych częstotliwości celem wyeksponowania na przykład kroków zbliżających się przeciwników czy dźwięku przeładowywania broni. Z założenia ma ona zwiększyć nasze szanse na przeżycie i poprawić ogólne wyniki w grach, zwłaszcza sieciowych FPS-ach.

W odróżnieniu od standardowej wersji Superhuman Hearing unowocześniona odsłona z dopiskiem Advanced oddaje w nasze ręce trzy presety ustawień: Legacy, Footsteps oraz Gunshot. Dzięki temu możemy łatwiej dopasować uwypuklane rejestry do naszych oczekiwań.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Waves 3D w założeniu ma robić to samo, co inne techniki wirtualizacji dźwięku przestrzennego — poszerzać scenę i nadawać jej trójwymiarowości, co oczywiście w przypadku słuchawek stereo zawsze wiąże się z różnymi sztuczkami. W moim odczuciu ta opcja nieco za bardzo podbija pewne częstotliwości, przez co może prowadzić do przesterowywania sygnału. Zostanę przy Dolby Atmos, które brzmi dla mnie bardziej naturalnie, ale to kwestia gustu.

Konfiguracja mikrofonu jest niezbędna do klarownej, bezproblemowej komunikacji na przykład z członkami naszej drużyny ogniowej. W Swarm II możemy sterować czułością rejestratora, zmieniać głośność monitorowania (czyli w jakim stopniu słyszymy samych siebie) oraz konfigurować bramkę szumów. Niestety nie mamy wglądu w ustawienia wspomaganej sztuczną inteligencją redukcji zakłóceń.

Muszę przyznać, że dobre wrażenie zrobił na mnie 10-stopniowy korektor graficzny. Z jego pomocą możemy dość precyzyjnie dopasować brzmienie zestawu do naszych preferencji, jak również z taką samą dokładnością wpływać na charakterystykę głosu wyłapywanego przez mikrofon.

Co ważne, nasze ustawienia da się zapisać w pamięci wewnętrznej urządzenia oraz na komputerze. Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 może przechować nawet 5 własnych presetów audio i 5 profili dotyczących pozostałych ustawień, w tym funkcji przypisanych do jednej z rolek przewijania oraz przycisku MODE.

Tu może nie mamy wielkiego pola manewru, ale dopuszczone przez producenta zastosowania są jak najbardziej sensowne i praktyczne. I tak możemy szybko sterować ustawieniami bramki szumów czy balansem chat/gra, ale też błyskawicznie podbić wysokie lub niskie tony.

Ciekawą funkcją oprogramowania w wersji na PC jest tworzenie skrótów klawiszowych, na przykład do wyciszania monitorowania mikrofonu czy uruchamiania Superhuman Hearing. To przydatne zwłaszcza dla osób, które nie chcą w ferworze walki szukać stosunkowo niewielkich elementów sterujących na samych słuchawkach.

Oczywiście z poziomu programu możemy także zmieniać głośność słuchawek, jak również szybko dostać się do ustawień systemu dotyczących jakości dźwięku. Gdyby nie dziwna pętla aktualizacji i okazjonalne drobiazgi jak gubienie ustawień jakości dźwięku, mógłbym postawić soft od Turtle Beach jako bezwzględny wzór do naśladowania, jednak na chwilę obecną nazwę go po prostu poprawnym.

3. Jak to działa i brzmi, czyli Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 w praktyce

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Zawsze podziwiam, gdy nowoczesność dorównuje elegancją klasyce.

Skoro budowę urządzenia oraz jego konfigurację mamy za sobą, czas by test Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 wszedł w decydującą fazę, czyli sprawdzenie headsetu w praktyce. Nie oszczędzałem sprzętu Amerykanów (ani swojego słuchu) i bezlitośnie zmusiłem go do ciężkiej pracy przy oglądaniu filmów, słuchaniu muzyki oraz graniu w gry.

Zacznijmy po kolei. Podczas filmowej części mojego „sprawdzianu” postawiłem na dokument o zwierzakach z Davidem Attenborough, po raz enty pastwiłem się nad głupiutką sceną pościgu z jednego z filmów akcji oraz wybrałem się w podróż na Arrakis, wszystko z włączonym dźwiękiem przestrzennym. Test oczywiście się przedłużył, bo nie mogłem oderwać się od ekranu.

Porównałem Dolby Atmos z Waves 3D w wariancie „Movie” i po raz kolejny przyznam, że bardziej odpowiada mi pierwsze rozwiązanie. Technika spacjalizacji zaproponowana przez Turtle Beach może i miała więcej efektu „wow”, ale częstotliwości były tak wykręcone, że słuchawki wpadały w wibracje, a całość brzmiała na zbyt wyolbrzymioną. To tak, jakby oglądać obraz ze zbyt dużą saturacją. Rzecz jasna nadal przyznaję, to kwestia gustu.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Nie zmienia to faktu, że w obu wariantach dźwięk był potężny, z bardzo wyraźnie zaznaczonymi dołami, ale nie brakowało też tonów wysokich. Przetworniki nie zatykają się i pozwalają odtworzyć wszystko, co powinniśmy usłyszeć, a nawet przy pełnej głośności słuchawki nie były „zamulone”. Wiele zależy tu oczywiście od materiału źródłowego, ale możemy mieć pewność, że „żółwiowy” headset zapewnia znakomite wrażenia.

To pełne brzmienie bardzo doceniłem także podczas słuchania muzyki. Korzystając z bezstratnej jakości na Spotify, płyt CD oraz własnej biblioteki FLAC-ów wróciłem do wielu ukochanych numerów. Zaimponował mi poziom detali, które mogłem wychwycić — część z nich znalazłem pierwszy raz w życiu. Jednocześnie słuchawki nie próbują być mądrzejsze od użytkownika i nie ograniczają sztucznie głośności.

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Pałąk mikrofonu wygląda na dość masywny, jednak nie przeszkadza on w żadnym stopniu w korzystaniu ze słuchawek.

Niezależnie więc od tego, czy katowałem polskie pieśni ludowe na zmianę z technicznym death metalem z Florydy i Stabat Mater Vivaldiego, czy zanurzałem się w ulubionych soundtrackach z gier, na każdym kroku czekały na mnie same atrakcje. Jasne, albumy źle zrealizowane nadal takie pozostały, ale cała reszta brzmiała wprost fantastycznie.

Jeśli chodzi o grową część testu, postawiłem na kilka odmiennych od siebie tytułów, tak by nie tylko ocenić wpływ jakości headsetu na wrażenia z zabawy, ale też sprawdzić w ogniu walki skuteczność Advanced Superhuman Hearing. Oto produkcje, na które postawiłem:

  1. Clair Obscur: Expedition 33
  2. Forza Motorsport
  3. Test Drive Unlimited Solar Crown
  4. Counter-Strike 2
  5. Silent Hill 2 (remake)

Jeśli nie graliście jeszcze w Clair Obscur, to bardzo zachęcam do sprawdzenia tego tytułu, chociażby dla oprawy audio. Dzieło Sandfall Interactive w połączeniu ze znakomitym brzmieniem słuchawek od Turtle Beach zapewnia taki poziom wrażeń, który na długo zostaje w głowie.

Efekty dźwiękowe „dawały po uszach” wtedy, kiedy powinny, dialogi (zdecydowałem się na francuską wersję językową) były klarowne i każdy niuans wypowiedzi był słyszalny, a ścieżka muzyczna ze zjawiskową Alice Duport-Percier w roli głównej dosłownie wysadza z butów. Każdy powrót do Lumière to dla mnie wielkie przeżycie, nie ukrywam.

Jeszcze większy poziom immersji czekał na mnie po przeskoczeniu do Forzy Motorsport. Nie wiem, w jakim stopniu dźwięk silników supersamochodów odpowiada rzeczywistym egzemplarzom, bo zwyczajnie mało którym z nich miałem okazję jechać, ale brzmienie tych wszystkich wirtualnych koni mechanicznych w ścigałce od Turn 10 Studios bez wątpienia dodaje emocji.

Clair Obscur: Expedition 33
A może by tak rzucić to wszystko…?

Równie ciekawie minął mi czas z TDU Solar Crown. Nacon w moim odczuciu postawił na nieco przerysowane efekty dźwiękowe, ale w połączeniu ze zręcznościowym modelem jazdy wszystko klei się całkiem dobrze. Mimo obecności wielu źródeł „hałasu”, od samego auta, przez muzykę po głos naszej asystentki, słuchawki przekazały mi wszystko bez przesadnego dudnienia zniekształcającego inne części pasma.

By nieco spowolnić męczenie się wzroku podczas wielogodzinnej jazdy (niestety nie umiem usiąść przy kierownicy „tylko na chwilę”), założyłem okulary. Muszę przyznać, że zgodnie z opisem sprzętu od Turtle Beach słuchawki pozwalają na komfortowe korzystanie z „drugiej pary oczu” i nie dociskają zauszników zbyt mocno.

Wiem, że za każdym razem, gdy test wymaga sprawdzenia sieciowej strzelanki, stawiam na CS’a 2 (mimo że za nim nie przepadam), ale to ze względu na wciąż ogromną popularność tego tytułu. W głównej mierze chciałem skupić się na realnym wpływie funkcji Advanced Superhuman Hearing na wykrywalność moich rywali i mogę powiedzieć, że to po prostu działa, choć nie należy spodziewać się cudów.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Dzięki podbiciu częstotliwości dźwięku odpowiadających za odgłosy kroków byłem w stanie wcześniej zauważyć ich nadejście. O ile jednak dało się określić, czy wróg zbliża się z lewej, czy prawej strony, o tyle już ocena w osi przód-tył nie była tak oczywista.

Nie ma tu zresztą zaskoczenia, bo nadal mówimy o urządzeniu stereo, a nie systemie z prawdziwym dźwiękiem przestrzennym. Może tylko ja mam takie trudności, ale bez dodatkowych bodźców wizualnych w „ślepym teście” często nie potrafię określić, czy efekt w słuchawkach udaje, że dochodzi z przodu, czy z tyłu.

Niemniej informacja o tym, że ktoś się zbliża, zdecydowanie potrafi być na wagę złota, a samo Turtle Beach nazywa swoje rozwiązanie „kodem dla uszu” użytkownika. Coś w tym jest, a jednocześnie trudno tu mówić o oszustwie — po prostu korzystamy z każdego dostępnego środka, który może przybliżyć nas do zwycięstwa.

Counter-Strike 2
Z pomocą Superhuman Hearing ważne w grze wydarzenia słychać z większej odległości.

Na koniec zostawiłem sobie remake Silent Hill 2 od polskiego Bloober Team. O ile nie najgorzej znoszę filmowe horrory (czyli staram się nie krzyczeć), to te growe niestety potrafią mnie złamać. Nie bawiłem się we mgle zbyt długo, jednak powód był nad wyraz prosty: za bardzo się bałem.

Bez wątpienia mój niepokój był w dużym stopniu wzmacniany oprawą audio, która niczym nieskrępowana wwiercała mi się w mózg przez 60-milimetrowe przetworniki. Te potrafią zatrząść całym zestawem (i naszą głową), do tego dość mocna budowa headsetu oraz częściowa izolacja dźwięków z zewnątrz tworzy bardzo intymną atmosferę.

Silent Hill 2
Nikt przy zdrowych zmysłach by się tam nie pchał, ale nie, po co słuchać rozsądku.

Niezależnie od wybranej przeze mnie produkcji bez najmniejszych przeszkód mogłem cieszyć się pełnym, potężnym, ale selektywnym brzmieniem. Ku mojej wielkiej uciesze maksymalny poziom głośności łączy w sobie moc i klarowność, co w zasadzie wypełnia moje oczekiwania wobec zestawów słuchawkowych do gier.

Test Turtle Beach Stealth 700 3. generacji nie byłby jednak kompletny, gdybym nie sprawdził jakości mikrofonu. Wykonałem kilka próbnych nagrań i nie mam najmniejszych wątpliwości, że rejestrator spełni wymagania osób, które chciałyby wykorzystać go do rozmów w trakcie gry czy połączeń telefonicznych.

Nikt nie deklarował przydatności wbudowanego mikrofonu na przykład do nagrywania profesjonalnych podcastów czy prowadzenia relacji, dlatego nie będę wskazywał jako wady tego, iż istotnie sprzęt nieszczególnie się do tego nadaje. Bazując na ustawieniach w aplikacji Swarm II, otrzymujemy głos o lekko „telefonicznym” zabarwieniu — niemniej podczas konwersacji to nie przeszkadza i brzmi zupełnie dobrze.

Muszę pochwalić dostępność elementów sterujących, w tym gumowanych rolek przewijania. Kiedy już nauczymy się rozkładu poszczególnych prztyczków i pokręteł, nie powinniśmy mieć problemu z przypadkowym przyciszaniem dźwięku czy aktywowaniem niechcianych funkcji, za to zyskujemy dostęp do przydatnych zmian ustawień w mgnieniu oka.

Ważną kwestią pracy z zestawami słuchawkowymi jest komfort ich użytkowania. Pod tym względem nie powiem o Stealthach z numerem 700 złego słowa — mimo wielu godzin spędzonych razem ani razu nie poczułem nadmiernego ciężaru na głowie czy zwiększonej potliwości skóry wokół uszu. Headset nie przeszkadza, a to wyjątkowo ważne, zwłaszcza podczas angażującej rozgrywki.

4. Test Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 — podsumowanie recenzji

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Nie będę owijał w bawełnę, ten zestaw to naprawdę mocny zawodnik.
■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Słuchawki gamingowe Turtle Beach Stealth 700 3. generacji nie mają już przed nami tajemnic, pora więc zebrać najważniejsze informacje i odpowiedzieć na kluczowe pytanie zadane przeze mnie we wstępie. Jak to zatem jest: czy testowany headset to łakomy kąsek dla graczy, czy tylko przereklamowany sprzęt bez szczególnych cech wyróżniających?

Z pełnym przekonaniem podpisuję się pod pierwszą opcją, a ewentualne mankamenty produktu nie przekreślają najważniejszego — znakomitego brzmienia. Jeśli dodamy do tego bardzo dobre wykonanie, dość szeroką kompatybilność, możliwość przesyłania dźwięku wysokiej jakości i szereg przydatnych funkcji dla graczy, to dostajemy naprawdę godny uwagi osobisty system audio.

Nie bez znaczenia jest tu także obecność dwóch adapterów, między którymi możemy się błyskawicznie przełączać, jak również jednoczesne odtwarzanie ze źródła BT. Rozwiązania te ułatwiają działanie na kilku różnych sprzętach, w tym prowadzenie rozmów podczas pracy lub szybkie przeskakiwanie między konsolą a komputerem czy dwoma pecetami.

Choć pewne zaskoczenie stanowił dla mnie czas wymagany na aktualizacje, to nie będę się silił na krytykowanie oprogramowania Swarm II. W moim odczuciu soft jest czytelny i funkcjonalny, nawet jeśli potrzebowałem ponad 40 minut na samym początku, by przeprowadzić update firmware’u akcesorium.

Wśród rzeczy, które moim zdaniem można poprawić, najbardziej doskwiera mi brak łączności przez minijack i USB. Możliwość podpięcia takiego zestawu do DAC-a, telefonu czy gamepada od Xboxa zwiększyłaby jego funkcjonalność bez rezygnacji z trybu bezprzewodowego.

Pewne obiekcje mam także w związku z nieobecnością w zestawie sztywnego etui albo chociaż pokrowca podróżnego. Jeśli wpinamy niewielkie adaptery 2.4 GHz na stałe do sprzętów i ich nie ruszamy, to problem jest marginalny, ale upilnowanie takich „maluchów” na przykład w podróży może być trudne.

Część użytkowników może mieć wątpliwości związane z brakiem funkcji ANC, na którą ja w ogóle nie zwróciłem uwagi. Aktywna redukcja szumów często odbija się negatywnie na brzmieniu, poza tym mam zwyczaj grać w budynkach, w których poziom hałasu nie przeszkadza w zabawie. Jednocześnie rozumiem osoby, które chciałyby zabrać testowaną parę na spacer lub do pociągu.

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3
Słuchawki od „Żółwików” bez dwóch zdań mogą pełnić rolę ozdoby naszej stacji bojowej.

Komu zatem mogę polecić model Turtle Beach Stealth 700 Gen 3? W zasadzie każdemu, kto szuka znakomitych wrażeń podczas grania, oglądania filmów i słuchania muzyki. Naprawdę mocny, satysfakcjonujący dźwięk pieści uszy, a funkcjonalność oraz wszechstronność zestawu stawia go wśród najlepszych akcesoriów gamingowych tego typu.

Nie ukrywam, że słuchawki amerykańskiego producenta szturmem podbiły moje dźwiękowe serce. Po raz kolejny inżynierowie tworzący sprzęty z charakterystyczną palmą pokazali, że znają się na swoim fachu jak mało kto i oddali w ręce graczy naprawdę wyjątkowy headset do zadań specjalnych. Z niecierpliwością czekam na kolejne dokonania zespołu z San Diego, tymczasem wracam do zabawy.

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3

Na plus

  • Rewelacyjne, pełne brzmienie
  • Głośność
  • Obsługa wysokiej jakości dźwięku w trybie bezprzewodowym
  • Jednoczesne odtwarzanie dźwięków z adaptera 2.4 GHz i Bluetooth
  • Dwa adaptery w zestawie
  • Długi czas pracy na baterii
  • Dobry mikrofon
  • Przydatna w grach funkcja Superhuman Hearing
  • Bardzo dobra jakość wykonania
  • Wysoki komfort użytkowania
  • Funkcjonalne aplikacja na PC i urządzenia mobilne
  • Wytrzymała konstrukcja wzmocniona metalem
  • Szeroka kompatybilność
  • Nowoczesny, ale elegancki design

Na minus

  • Brak łączności przewodowej
  • Brak etui w zestawie
  • Okazjonalne drobne potknięcia dedykowanego oprogramowania

Jakub Foss

Turtle Beach Stealth 700 Gen 3 to bezprzewodowe słuchawki gamingowe dla wymagających. Headset potrafi naprawdę mocno przyłożyć po uszach, zachowując przy tym czyste, pełne brzmienie dzięki 60 mm przetwornikom Eclipse, a w zestawie dość nietypowo dostajemy dwa adaptery 2.4 GHz. Wśród atutów sprzętu wymienić można także bardzo dobrą jakością wykonania, funkcjonalność, dźwięk do 96 kHz/24-bit w trybie PC, wysoki komfort użytkowania oraz długi czas pracy na baterii. Co prawda urządzenie nie umożliwia połączenia przewodowego (na przykład przez minijack), w komplecie zabrakło etui, a dedykowana aplikacja czasem płata drobne figle, ale nie zmienia to faktu, że to niesamowicie atrakcyjny, fantastycznie brzmiący zestaw słuchawkowy do gier i nie tylko.

Ocena końcowa: Zdecydowanie godne polecenia

O autorze
Jakub Foss
Zastępca redaktora naczelnego

Od trzech dekad zapalony miłośnik gier komputerowych. Od przyjaźni z Commodore, przez konsolki i konsole miał przyjemność dotrzeć do ekosystemu Xboxa. Zobacz więcej...

Niektóre odnośniki w powyższej publikacji to linki afiliacyjne. Jeżeli klikniesz taki link i dokonasz zakupu, otrzymamy niewielką prowizję, a Ty nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów. | Etyka redakcyjna

Zastanawiasz się nad zakupem subskrypcji Xbox Game Pass Ultimate? Skorzystaj z naszych poradników i oszczędź nawet 80% ceny!

Dyskusja na temat wpisu

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Mimo że pozwalamy na komentowanie osobom bez konta na platformie Disqus, to i tak zalecamy jego założenie, bo wpisy gości często trafiają do spamu.

Ładowanie kolejnych wpisów...
Okazja na Black Friday już jest!
Zgłaszanie błędu

Błędy zdarzają sie każdemu, nawet nam. Jeżeli uważasz, że w niniejszej publikacji coś się nie zgadza, to poinformuj nas o tym korzystając z formularza poniżej. Autor tekstu otrzyma Twoje zgłoszenie, dzięki czemu będzie mógł go poprawić, jeśli zajdzie taka potrzeba.