Trudno nie zgodzić się z faktem, że rynek przenośnych komputerów gamingowych w ostatnich latach przeszedł fascynującą ewolucję. Bez wątpienia jednak to rok 2025 przyniósł zmianę, na którą wielu graczy czekało od momentu pojawienia się pierwszego Steam Decka. Oczywiście mowa o premierze modelu ROG Xbox Ally X.
Spis treści
Choć już poprzednie iteracje sprzętu od ASUS-a udowodniły, że zamknięcie ogromnej mocy obliczeniowej w formacie handhelda jest możliwe, to zarządzający tymi zasobami OS – a konkretnie „surowy” Windows 11 – pozostawał ich piętą achillesową. Pojawienie się nowego „Sprzymierzeńca” z iksem jest istotne również dlatego, że to pierwszy owoc tak głębokiej współpracy Tajwańczyków z Microsoftem, która ma na celu zatarcie granicy między PC a klasyczną konsolą.
Dzięki nowej systemowej nakładce Xbox urządzenie aspiruje do miana pełnoprawnej konsoli, tak jakby chcąc odciąć się nieco od łatki przenośnego PC. Czy to się jednak udało? Jak rzeczywistość zweryfikowała obietnice o „konsolowym doświadczeniu” bez starych demonów Windowsa? Zapraszam do lektury mojej recenzji, w której odpowiadam na wszystkie najważniejsze pytania!
Co napędza „przenośnego Xbox’a”?

Zanim przejdziemy do konkretnych pomiarów wydajności, warto zrozumieć, z jaką kategorią sprzętu mamy do czynienia. Na pierwszy rzut oka ASUS ROG Xbox Ally X wpisuje się w zdobywający popularność nurt gamingowych handheldów przypominających japońskie konsole hybrydowe czy smartfony z dołączonymi kontrolerami.
Pod dość zwartą obudową kryje się jednak pełnoprawna stacja robocza pracująca pod kontrolą systemu Windows 11. Co więcej, producent postawił na głęboką integrację działania sprzętu z całym ekosystemem Microsoftu, co ma gwarantować „mądre” korzystanie z mocy podzespołów. Tymczasem rzućmy okiem na parametry urządzenia:
- System: Windows 11 Home + interfejs Xbox Full Screen Experience
- Procesor: AMD Ryzen AI Z2 Extreme (8 rdzeni, 16 wątków, TDP konfigurowalne od 9 do 30 W)
- Pamięć operacyjna: 24 GB LPDDR5X 7500 MHz
- Przestrzeń na dane: SSD NVMe M.2 1 TB w rozmiarze 2280 (standard PCIe 4.0, transfery rzędu 5000 MB/s)
- Układ graficzny: Radeon Graphics 890M (RDNA 3.5)
- Wyświetlacz: 7-calowy panel IPS, 120 Hz, z pełnym wsparciem Adaptive Sync (VRR)
- Rozdzielczość: Full HD (1920 x 1080 px)
- Łączność: 2 x USB-C (w tym jeden w standardzie USB4/Thunderbolt), audio jack 3,5 mm, czytnik microSD UHS-II
- Audio: 2 głośniki stereo z technologią Smart Amp i Dolby Atmos skierowane w stronę gracza, wbudowany układ mikrofonów z redukcją szumów
- Zabezpieczenia: Czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem włączania
- Zasilanie: Akumulator o pojemności 80 Wh
- Waga: ok. 678 g
- Cena: 3799 zł
Zestawiając model ROG Xbox Ally X z jego pierwowzorem, trudno nie odnieść wrażenia, że ASUS wziął sobie do serca uwagi zgłaszane przez graczy. Najważniejszą różnicą, która rzuca się w oczy zwłaszcza w wymagających tytułach, jest skok w ilości pamięci operacyjnej – z 16 GB do 24 GB LPDDR5X. Dzięki temu system nie „dusi się” już po przydzieleniu odpowiedniej ilości VRAM dla karty graficznej i możemy oddać 8 GB dla GPU, zachowując 16 GB dla reszty procesów.

Fundamentem ewolucji jest jednak zupełnie nowe serce urządzenia — procesor AMD Ryzen Z2 Extreme oparty na architekturze Zen 5, który zastępuje wysłużoną jednostkę Z1 Extreme. Wbrew pozorom nie mamy tu jednak do czynienia jedynie z kosmetycznym wzrostem taktowania, a zmianą faktycznie przekładającą się na jakość korzystania z urządzenia.
Nowy układ oferuje wyższą wydajność na każdy pobierany wat, co nieco ogranicza zużycie mocy, a dzięki iGPU Radeon 890M z architekturą RDNA 3.5 sprzęt utrzymuje stabilne 60 klatek w miejscach, gdzie pierwszy ROG Ally łapał zadyszkę. Nie można bagatelizować takiego skoku naprzód.

Kolejnym ważnym krokiem było pożegnanie z niszowym i drogim wejściem XG Mobile na rzecz uniwersalnego standardu USB 4. Port ten służy nie tylko do podpięcia zewnętrznej karty graficznej (eGPU). Dzięki niemu jednym kablem podłączymy sprzęt do monitora, jednocześnie ładując konsolę i wyświetlając obraz — oczywiście jeśli posiadacie wyświetlacz z PowerDelivery. Jeśli nie, to na ratunek przychodzi drugie złącze obok.
Istotne zmiany „pod maską” zaszły też w kwestii magazynowania danych, bo producent zastosował w końcu najpopularniejszy standard dysków M.2 2280. Oznacza to, że jeśli 1 TB to dla Was za mało, możecie łatwo wymienić dysk na większy, co ASUS pokazuje nawet na swoim kanale YT. Alternatywą pozostaje slot na karty microSD, który działa szybko i bezproblemowo.
Warto jednak docenić fabrycznie zamontowany nośnik. W moich testach osiągał on prędkości rzędu 5000 MB/s przy odczycie i około 3500 MB/s przy zapisie. W praktyce oznacza to, że czasy wczytywania gier są błyskawiczne i nie odbiegają od tego, co oferują nowoczesne laptopy gamingowe.
Nie sposób pominąć kwestii baterii, która w modelu z 2024 roku była największym mankamentem. Nowy wariant oferuje pojemność 80 Wh, co jest wynikiem dwukrotnie wyższym niż skromne 40 Wh w pierwszej wersji Ally. Wpłynęło to oczywiście na wagę urządzenia — ta wzrosła z 608 g do około 678 g.
Samo napełnienie tak dużego ogniwa zajmuje około 1,5 godziny przy użyciu dołączonego zasilacza 65 W. Dlaczego ta moc jest ważna? Bo tylko ładowarka o takiej mocy (standard PD 3.0) pozwoli Wam aktywować tryb Turbo (30 W mocy na procesor). Zwykła ładowarka od smartfona pozwoli co najwyżej na powolne ładowanie w trakcie spoczynku, ale nie „nakarmi” sprzętu pod pełnym obciążeniem.
Na papierze różnica wagi wydaje się odczuwalna, ale lepsza ergonomia nowych uchwytów sprawia, że sprzęt leży w dłoniach pewniej i paradoksalnie mniej męczy nadgarstki niż lżejszy poprzednik. W mojej opinii układ ten jest także lepszy od tego znanego ze Steam Decka.
Uwagę przykuwa także 7-calowy, dotykowy ekran o maksymalnej rozdzielczości Full HD. Specyfikacja wyświetlacza na papierze prezentuje się bardzo solidnie: otrzymujemy odświeżanie sięgające 120 Hz oraz pełne wsparcie dla technologii AMD FreeSync Premium. Płynność animacji przy zmiennym klatkażu jest wzorowa, a szczytowa jasność rzędu 500 nitów pozwala na względnie komfortową zabawę nawet w mocniej oświetlonych pomieszczeniach.
Producent ponownie postawił na matrycę IPS, co dla wielu współczesnych graczy może być pewnym rozczarowaniem – brak idealnej, głębokiej czerni znanej z paneli OLED jest tu po prostu odczuwalny, zwłaszcza w mroczniejszych tytułach. Na plus należy jednak zaliczyć warstwę ochronną ekranu: zastosowanie powłoki antyrefleksyjnej Corning DXC w połączeniu z pancernym szkłem Gorilla Glass Victus sprawia, że o trwałość frontu urządzenia możemy być spokojni.
Xbox Ally X — zawartość pudełka, wygląd i wykonanie
Jeśli chodzi o zawartość zestawu, ASUS postawił na minimalizm. Poza samym urządzeniem, wewnątrz czarnego, niepozornego kartonu znajdziemy zasilacz USB-C o mocy 65W z długim, giętkim kablem na stałe przyczepionym do kostki, papierową dokumentację oraz znaną z poprzednich wersji handhelda charakterystyczną tekturową podstawkę, zaskakująco dobrze spełniającą swoją funkcję.
W bezpośrednim sąsiedztwie portów USB-C znajdują się diody informujące o stanie urządzenia. Obok nich umieszczono przyciski do sterowania głośnością. Po przeciwnej stronie górnej części obudowy znajdziemy slot na karty microSD, minijack oraz przycisk uruchamiania z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych. Ten ostatni, w mojej ocenie się nie sprawdza, bo co jakiś czas nie potrafił rozpoznać mojego palca.
Najważniejszym dodatkiem jest jednak subskrypcja Xbox Game Pass Ultimate na 3 miesiące, dzięki której zyskujemy dostęp do szerokiej biblioteki gier obsługiwanych przez przenośny komputer od Tajwańczyków. Niestety w pudełku zabrakło choćby podstawowego etui podróżnego, co wymusza na użytkowniku kolejny wydatek — konkurencja w postaci Steam Decka czy Lenovo Legion Go 2 ma tego typu wyposażenie w zestawie.
Wymiary urządzenia (ok. 28 x 11,1 cm i grubość dochodząca do 3,7 cm w uchwytach) sprawiają, że sprzęt jest znacznie masywniejszy od Nintendo Switch. Tanie pokrowce „na Pstryczka” z marketu po prostu się tutaj nie sprawdzą, a Ally X się w nich zwyczajnie nie zmieści.



ASUS ROG Xbox Ally X kontynuuje estetykę zapoczątkowaną przez starszy wariant z „iksem”, ale z kilkoma istotnymi zmianami dodającymi mu „xbox’owego” sznytu. Niestety nie ma róży bez kolców: zastosowane zdobienia w postaci pionowych napisów ROG i XBOX powodują problemy z utrzymaniem czystości urządzenia ( wyraźnie widać na nich odciski palców).
Na obudowie oczywiście znalazło się miejsce dla przycisku Xbox, nie zabrakło także guzików funkcyjnych (Menu, View, Control Center i Biblioteka). Układ jest na tyle uniwersalny, że nawet osoby dotychczas niemające kontaktu z handheldami szybko odnajdą się po przesiadce nie tylko ze stacjonarnej konsoli od MS, ale w zasadzie dowolnego sprzętu do gier.
Producent zdecydował się na pogłębienie gripów, przez co urządzenie wypełnia dłoń znacznie lepiej niż „płaski” oryginał. W połączeniu ze wspominanym wcześniej umiejętnie rozłożonym środkiem ciężkości sprawia to, że dodatkowe gramy są praktycznie niewyczuwalne nawet w trakcie długich sesji.
Podczas trzymania testowanego urządzenia ma się wrażenie nieco zbliżone do korzystania ze standardowego gamepada do Xbox Series X|S, choć z wyraźnie szerszym rozstawem rąk. Jeśli chodzi o analogi, producent zastosował tu nowe moduły o znacznie większej żywotności (deklarowane 5 mln cykli).
ASUS pozostał przy precyzyjnych potencjometrach (mechanizmach ALPS), tłumacząc to chęcią uniknięcia zakłóceń magnetycznych. Za to triggery są już w pełni magnetyczne (z efektem Halla), co zapewnia im idealną płynność. Zarówno spusty, jak i gripy, pokryto nową, chropowatą fakturą, dzięki czemu sprzęt nie ślizga się w dłoniach.
Samo „czucie” przycisków jest bardzo zbliżone do padów Xboxa. Guziki ABXY pracują na klasycznych membranach, co daje przyjemny, gumowy opór, natomiast bumpery (RB/LB) to już precyzyjne mikroprzełączniki klikające jak myszka. Ciekawostką jest obecność żyroskopu, który sprawdzi się podczas celowania w strzelankach.
Pozytywnym zaskoczeniem są wibracje. Silniczki haptyczne znajdują się teraz nie tylko w uchwytach, ale także w samych spustach. Daje to świetny efekt, gdy w grach wyścigowych czujemy pod palcem pracę ABS-u czy nierówności terenu. Każdy czynnik poprawiający wrażenia z rozgrywki jest mile widziany również w tak przenośnych sprzętach.
Powracającym elementem są LED-owe pierścienie wokół analogów, które odpowiadają za różnego rodzaju efekty świetlne (oczywiście wiadomo, że jedynym sensownym wyborem jest gamingowa tęcza). Co istotne, tył urządzenia przeszedł zauważalny lifting — przyciski łopatkowe M1/M2 zostały zmniejszone i przesunięte tak, by ograniczyć ich przypadkowe aktywacje.




Jakość wykonania sprzętu w większości aspektów nie pozostawia pola do narzekań, choć nieco zdziwił mnie trzeszczący prawy grip. Objaw ten systematycznie doskwierał mi podczas grania, na przykład przy naduszaniu przycisków akcji. Być może to kwestia tylko tego konkretnego egzemplarza, który przeszedł już przez kilka redakcji, ale opisywana przypadłość stawia wytrzymałość zastosowanych materiałów pod znakiem zapytania.
Na koniec wbudowany system audio. Nie jest to co prawda sprzęt, którego możemy użyć zamiast przenośnego głośnika, jednak podczas grania czy oglądania filmów sprawdza się nadzwyczaj dobrze. Częściowo jest to zasługa umiejscowienia przetworników — na froncie urządzenia, po obu stronach ekranu. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to przez budowę otworów na pewno będzie się w nich gromadził kurz.
Pierwsze uruchomienie Xbox’a Ally X i nowy tryb Xbox Full Screen Experience
Jak zaznaczyłem wcześniej, ASUS ROG Xbox Ally X (strasznie długa nazwa, prawda?) bazuje na systemie Windows 11 Home. Dzięki temu proces pierwszego uruchomienia jest niezwykle prosty i przypomina obsługę klasycznej konsoli. Całość ogranicza się do kilku standardowych kroków: wyboru języka, nadania nazwy urządzeniu, logowania do konta Microsoft oraz personalizacji ustawień prywatności.
Po przebrnięciu przez te wstępne etapy warto wiedzieć, gdzie szukać „centrum dowodzenia” sprzętem. Choć ASUS mocno promuje nowy interfejs Xboxa, sercem zarządzania podzespołami wciąż pozostaje sprawdzona aplikacja Armoury Crate SE.

Producent przygotował trzy główne profile wydajności, które zmieniają limity mocy (TDP) oraz zachowanie wentylatorów:
- Tryb Cichy (Silent) – idealny do indyków i oglądania filmów, ograniczający moc dla zachowania ciszy
- Tryb Wydajność (Performance) – złoty środek (17 W), w którym testowałem większość gier
- Tryb Turbo – odkręcający kurek z mocą na 25 W (lub 30 W przy podłączonej ładowarce)
Dla bardziej zaawansowanych graczy udostępniono tryb Manualny. To w nim, niczym w rasowym PC, możemy sami ustawić limity watów dla procesora oraz – co ważne – wyrysować własne krzywe wentylatorów, jeśli uznamy, że fabryczne ustawienia są zbyt głośne lub zbyt konserwatywne.
A co z aktualizacjami? W końcu to „mały komputer”. Tutaj ASUS postarał się o maksymalne uproszczenie. Nie musimy szukać sterowników na stronach AMD ani instalować ich dedykowanego oprogramowania Adrenalin (choć można).
Wszystkie kluczowe update’y – od sterowników graficznych, przez BIOS, aż po firmware kontrolerów – pobierzemy bezpośrednio z zakładki „Centrum Aktualizacji” w Armoury Crate SE. Systemowe łatki bezpieczeństwa ściągają się klasycznie przez Windows Update w tle, więc obsługa niemal nie wymaga naszej uwagi.

Po ukończeniu konfiguracji nie wita nas wspomniana nakładka ASUS Armoury Crate SE znana z poprzednich wersji handhelda, a nowy tryb Xbox Full Screen Experience. Nazwa jest tyleż fikuśna, co intrygująca — co tak naprawdę się pod nią kryje?
Jest to nic innego jak uproszczony interfejs bazujący na pecetowej aplikacji Xbox. Tryb ten domyślnie zastępuje klasyczny pulpit Windowsa, choć oczywiście dwoma kliknięciami możemy wrócić do znanej formuły OS Microsoftu. Pytanie, czy naprawdę warto.
Co ważne: w Xbox Full Screen Experience możemy bezproblemowo uruchomić inne platformy do gier, w tym Steam, Epic Games czy GOG, które następnie otwierają się na pełnym ekranie. Do tego (podobnie jak w Armoury Crate SE) nowa nakładka wykrywa zainstalowane tytuły i pozwala je odpalić bez ręcznego włączania aplikacji źródłowej. Przyznaję, że to bardzo wygodne rozwiązanie.

Czy podczas testów pojawiły się jakieś większe problemy z nową „powłoką” przenośnego komputera od Tajwańczyków? Niestety tak, ale zacznę od nieco mniejszego kalibru.
Dla części użytkowników rzadko mających kontakt z Windowsem, irytującą sprawą mogą być wyskakujące powiadomienia. Mam tu na myśli chociażby pop-upy Microsoft OneDrive z informacją na temat synchronizacji, które na szczęście da się wyeliminować w kilka chwil. Dla potomnych: Xbox Game Bar (przycisk z logiem Xboxa) -> Ustawienia -> Więcej ustawień -> Ogólne. Blokujemy niechciane dymki i tyle.
Drugim, niestety bardziej drażniącym problemem okazał się pozorny brak Game Passa. Moja subskrypcja na pewno była aktywna, ale ROGalik uparcie twierdził inaczej. Nie wiem, jak rozwiązałem ten problem — klikałem w Microsoft Store i aplikacji Xbox w wersji desktopowej i… po którymś restarcie informacja o wykupionym abonamencie naprawiła się sama. Świetnie, że zadziałało, tylko dlaczego w ogóle taka sytuacja miała miejsce.
Wyjątkowo uciążliwe były trudności z wybudzaniem urządzenia. Niekiedy nie dało się wpisać PIN-u do konsoli, bo nie wysuwała się klawiatura numeryczna, a innym razem nie mogłem kontynuować rozgrywki z powodu nieodpowiadającego gamepada, na co pomógł dopiero reset sprzętu. Po kilku takich wpadkach nauczyłem się, by nie usypiać konsoli, gdy nie skończyłem rozgrywki lub przynajmniej nie zapisałem gry.
Czy mimo wszystko Xbox Full Screen Experience ma rację bytu? Jak najbardziej, w szczególności, że swoją funkcjonalnością przypomina on konkurencyjny SteamOS. Co więcej, FSE może być także atrakcyjnym rozwiązaniem dla pecetów, które zastępują stacjonarne konsole w parze z TV w salonie — docelowo nowy interfejs ma być powszechnie dostępny dla użytkowników Windows 11.
Xbox Ally X – testy syntetyczne 3D Mark
Suche dane techniczne i marketingowe obietnice to tylko połowa sukcesu, dlatego aby rzetelnie ocenić potencjał drzemiący w ASUS ROG Xbox Ally X, nie mogłem pominąć testów syntetycznych. W świecie przenośnych pecetów benchmarki stanowią jedyny obiektywny punkt odniesienia, pozwalający na surowe porównanie mocy obliczeniowej różnych generacji układów APU.
Na warsztat wziąłem sprawdzony pakiet 3DMark, skupiając się przede wszystkim na testach Night Ride oraz Time Spy, ponieważ najlepiej oddają one to, jak nowa jednostka Ryzen Z2 Extreme radzi podczas renderowania skomplikowanych scen. Oba testy zostały przeprowadzone w normalnych warunkach użytkowania konsoli, a mianowicie:
- Bez podłączonego zasilacza – okolice 50% baterii
- W trybie wydajności (17W)
- W rozdzielczości 1080p
- Z uruchomionym Xbox Full Screen Experience
Xbox Ally X vs. Night Ride
Pierwszym sprawdzianem, przed którym postawiłem nowego Xbox Ally X, był 3DMark Night Raid. Wybór tego konkretnego benchmarku nie jest przypadkowy – podczas gdy potężniejsze testy potrafią wycisnąć siódme poty nawet z desktopowych GPU, Night Raid został zaprojektowany specjalnie pod kątem instrukcji DirectX 12 w urządzeniach korzystających ze zintegrowanych układów graficznych.
Benchmark ten skupia się przede wszystkim na analizie wydajności geometrycznej, przetwarzaniu dynamicznych odbić oraz zaawansowanych efektach cząsteczkowych, które stanowią fundament oprawy wizualnej większości gier dostępnych w usłudze Game Pass. Jak poszło? Wyniki przedstawiam na grafice poniżej:

Xbox Ally X vs. Time Spy
Kolejnym etapem był test Time Spy, czyli absolutny standard w dziedzinie weryfikacji wydajności współczesnych pecetów pod kontrolą DirectX 12. O ile wcześniej omawiany Night Raid dawał nam obraz ogólnej sprawności, tak Time Spy to już „waga ciężka” – wariant ten renderuje sceny w rozdzielczości 1440p (nawet jeśli ekran urządzenia ma 1080p), kładąc ogromny nacisk na obliczenia asynchroniczne oraz zaawansowane techniki teselacji.
To właśnie tutaj nowa jednostka AMD Ryzen Z2 Extreme musi udowodnić, czy jest w stanie poradzić sobie z symulacją warunków, jakie stawiają przed sprzętem najbardziej wymagające gry segmentu AAA ostatnich lat. Wyniki są widoczne na poniższym zrzucie ekranu:

Jak Xbox Ally X radzi sobie w grach?
Syntetyczne wyniki z benchmarków dają nam pewien pogląd na teoretyczną moc obliczeniową, ale to rzeczywista rozgrywka jest ostatecznym sprawdzianem dla każdego handhelda. Aby rzetelnie ocenić, jak ASUS ROG Xbox Ally X radzi sobie w „boju”, przygotowałem przekrojowy zestaw tytułów, który ma za zadanie wycisnąć z układu od AMD ostatnie soki.
Na liście testowej znalazły się wizualne majstersztyki pokroju Cyberpunk 2077 oraz Indiana Jones i Wielki Krąg, a także produkcja wymagająca nienagannej płynności, czyli Forza Horizon 5. Zestawienie uzupełniają „procesorochłonny” Euro Truck Simulator 2 oraz absolutna gwiazda ostatnich lat – Clair Obscur: Expedition 33, która zasłużenie odebrała nagrodę Gry Roku 2025.
Zanim przejdziemy do konkretnych wyników, warto zatrzymać się przy samej metodologii testowania. Aby recenzja oddawała realne scenariusze użytkowania, każdy z tytułów sprawdziłem w trzech różnych profilach zasilania:
- Wydajnościowym (zbalansowany pobór mocy, idealny do dłuższych sesji)
- Turbo (maksymalna moc na zasilaniu bateryjnym)
- Turbo z podłączonym zasilaczem (pozwala układowi Ryzen Z2 Extreme na pełne rozwinięcie skrzydeł przy najwyższym limicie TDP)
Wyniki zaprezentowałem w formie tabeli. Podane zakresy FPS-ów oznaczają najniższe i najwyższe zauważone przeze mnie wartości, a w nawiasie umieściłem średni klatkaż. Dane liczbowe uzupełniłem o subiektywne odczucia z gry, takie jak hałas wiatraków czy temperatura urządzenia (głównie w obrębie tylnej części obudowy, gripy utrzymywały względnie stałą ciepłotę). Opis każdej z gier dotyczy trybu „Wydajność (17W)”.
Xbox Ally X vs. Cyberpunk 2077
Żadne testy wydajności w 2026 roku nie mogą obejść się bez wizyty w Night City. Cyberpunk 2077 to wciąż „benchmark„, który bezlitośnie obnaża wszelkie słabości zarówno stacjonarnych, jak i mobilnych układów. Dla ASUS ROG Xbox Ally X jest to sprawdzian szczególny – to właśnie tutaj dodatkowe gigabajty pamięci RAM i nowa architektura Ryzen Z2 Extreme mają szansę pokazać swoją wyższość nad poprzednim modelem.
Dobranie odpowiednich ustawień w tak wymagającym tytule to klucz do sukcesu. Podczas testów moją bazą wyjściową był predefiniowany profil „Steam Deck”, który w świecie handheldów uchodzi za złoty standard optymalizacji. Szybko jednak okazało się, że nowa jednostka Ryzen Z2 Extreme pozwala na znacznie więcej, dlatego ostatecznie zdecydowałem się na średnie ustawienia detali, choć z wyłączonym ray tracingiem.
Aby wycisnąć z wizyty w Night City to, co najlepsze, niezbędne było wsparcie technologii skalowania obrazu. Zdecydowałem się na wykorzystanie AMD FSR 3.0 w trybie „Wydajność”, co przy rozdzielczości 1080p pozwala zachować dużą ostrość krawędzi i uniknąć charakterystycznego rozmycia. Prawdziwym „gamechangerem” okazało się jednak generowanie klatek FSR 3.1, które koniec końców prawie podwoiło liczbę ramek na sekundę.




Warto jednak zaznaczyć, że choć Frame Generation podbija klatkaż, to jak każda technika interpolacji wymaga stabilnej bazy, by opóźnienia nie stały się odczuwalne. Na szczęście dzięki zapasowi mocy w nowym Xbox Ally X wydajność na poziomie średnich detali jest na tyle wysoka, że rozgrywka pozostaje responsywna.
| Wydajność (17W) | Turbo (25W) | Turbo + ładowarka (35W) | |
| FPS | 45-62 (54) | 65-78 (70) | 81-96 (88) |
| Hałas wiatraków | Niezauważalny | Zauważalny | Wybija się ponad dźwięki z gry |
| Odczuwalna temperatura | Niezauważalna | Zauważalna | Zauważalna |
Xbox Ally X vs. Clair Obscur: Expedition 33
W Clair Obscur: Expedition 33 sprawdziłem absolutny szczyt możliwości dzisiejszych handheldów. Ceniona produkcja studia Sandfall Interactive wyznaczyła nowe standardy wizualne dzięki mądremu wykorzystaniu silnika Unreal Engine 5, co nie jest tak oczywiste. Dla recenzowanego sprzętu jest to natomiast idealna okazja, by udowodnić, że 24 GB pamięci RAM i architektura Ryzen Z2 Extreme nie są tylko pustymi hasłami marketingowymi.

Zatem, jak się bawiłem w Grze Roku 2025 na przenośnym PC? Odpowiedź jest krótka: świetnie. ASUS ROG Xbox Ally X idealnie poradził sobie z tym wyzwaniem, choć oczywiście nie obyło się bez grzebania w ustawieniach. Na start od razu uruchomiłem FSR w trybie „równowagi” z generowaniem klatek.
Z kilku efektów zdecydowałem się zrezygnować, były to: rozmycie, ziarno i aberracja chromatyczna. Następnie postawiłem na mieszankę ustawień, którą znajdziecie na poniższym screenie. Dla mnie było to idealne połączenie, by zachować płynność bez szczególnej utraty jakości grafiki. Muszę jednak dodać, że francuskie studio odrobiło zadanie z optymalizacji.

Mimo że Expedition 33 wyciska z urządzenia siódme poty, system chłodzenia pracuje stabilnie, a temperatura obudowy w miejscach styku z dłońmi pozostaje komfortowa. Pozwala to w pełni zatopić się w artystycznej wizji świata gry, nie martwiąc się o nadmierny hałas wentylatorów przysłaniający wybitną ścieżkę dźwiękową.
| Wydajność (17W) | Turbo (25W) | Turbo + ładowarka (35W) | |
| FPS | 41-56 (46) | 52-64 (58) | 65-90 (66) |
| Hałas wiatraków | Niezauważalny | Wybija się ponad dźwięki z gry | Przeszkadza podczas grania |
| Odczuwalna temperatura | Niezauważalna | Zauważalna | Zauważalna |





Xbox Ally X vs. Forza Horizon 5
Recenzja urządzenia sygnowanego marką Xbox po prostu nie mogłaby się odbyć bez sprawdzenia flagowej serii wyścigowej Microsoftu. Forza Horizon 5 to od lat branżowy wzór optymalizacji, ale dla recenzowanego sprzętu ASUS-a jest to test szczególny – to tutaj sprawdzamy, jak „rodzinny” tytuł współgra z nową architekturą i ekranem wyposażonym w VRR.
Meksykańskie bezdroża w 1080p to zresztą idealny poligon doświadczalny dla układu Ryzen Z2 Extreme i szansa, by pokazać jego wyższość nad poprzednią generacją. Wybrałem więc odpowiednio mocny samochód, który dorówna wydajnością dziełu inżynierów AMD i wskoczyłem do wirtualnego kokpitu.




Samych ustawień jakości nie zmieniałem — zostawiłem domyślną konfigurację nietkniętą. Nie mogłem sobie odpuścić jednak włączenia FSR w trybie jakości, co zaowocowało niespodziewanym zgrzytem. Gra co prawda była płynna, jednak co jakiś czas zacinała się na 2 sekundy (mimo utrzymywania 50-60 klatek na sekundę). Winowajcami okazały się synchronizacja pionowa i blokada na 60 FPS, po których wyłączeniu problem znikł.
| Wydajność (17W) | Turbo (25W) | Turbo + ładowarka (35W) | |
| FPS | 50-63 (58) | 68-80 (77) | 79-89 (84) |
| Hałas wiatraków | Niezauważalny | Zauważalny | Zauważalny |
| Odczuwalna temperatura | Niezauważalna | Zauważalna | Zauważalna |






Xbox Ally X vs. Indiana Jones i Wielki Krąg
Kolejnym tytułem, który aż prosił się o sprawdzenie na recenzowanym sprzęcie, był Indiana Jones i Wielki Krąg. Nie da się ukryć, że jedna z najważniejszych produkcji w portfolio Microsoftu stanowi idealny poligon doświadczalny dla urządzenia aspirującego do miana „przenośnego Xboxa”. Przygody najsłynniejszego archeologa świata to dzieło niezwykle filmowe, pełne gęstej roślinności, zaawansowanych efektów świetlnych i skomplikowanej fizyki otoczenia.

| Wydajność (17W) | Turbo (25W) | Turbo + ładowarka (35W) | |
| FPS | 50-70 (62) | 69-83 (75) | 78-94 (82) |
| Hałas wiatraków | Niezauważalny | Wybija się ponad dźwięki z gry | Przeszkadza podczas grania |
| Odczuwalna temperatura | Niezauważalna | Zauważalna | Zauważalna |
Gra działa wyśmienicie. Jak w każdej z wcześniej omawianych produkcji, używałem FSR i generowania klatek przy średnich detalach — Indy śmigał powyżej 50 FPS, a często dobijał nawet do 70. Eksploracja zapomnianych świątyń była niezwykle responsywna, a walka biczem dynamiczna.




Xbox Ally X vs. Euro Truck Simulator 2
Choć zabawa w grach AAA przebiegała bardzo poprawnie, to przecież nie samym ratowaniem świata człowiek żyje. Moim zdaniem test ASUS ROG Xbox Ally X nie byłby kompletny, gdybym nie sprawdził działania tytułu dla wielu graczy stanowiącego synonim idealnego relaksu — mówię oczywiście o Euro Truck Simulator 2.
Produkcja ma już swoje lata, ale jej silnik graficzny potrafi być zaskakująco wymagający dla procesora, zwłaszcza w gęsto zabudowanych miastach. Do tego natrafiłem na dość zaskakujący problem, który nie pojawił się w żadnej z dotychczas sprawdzanych pozycji: gra uruchomiła się w małym okienku (co widać na jednym z poniższych zrzutów ekranu) i dopiero wyjście z Xbox FSE do pulpitu i włączenie ETS2 z tego poziomu pozwoliło na normalną zabawę.




Hit SCS Software nie ma zaimplementowanej funkcji FSR, zatem postawiłem na ustawienia średnie, co okazało się wystarczające dla komfortowej zabawy. Gra była płynna — musimy pamiętać, że mówimy tu o luźnej jeździe ciężarówką, a nie o wyścigach. Wykonałem kilka dostaw i byłem bardzo zadowolony z tego, co udało mi się osiągnąć, jeśli chodzi o jakość rozgrywki.
| Wydajność (17W) | Turbo (25W) | Turbo + ładowarka (35W) | |
| FPS | 39-55 (44) | 51-62 (56) | 54-69 (61) |
| Hałas wiatraków | Niezauważalny | Zauważalna | Przeszkadza podczas grania |
| Odczuwalna temperatura | Niezauważalna | Zauważalna | Zauważalna |




Podsumowanie wydajności w grach
Przenośny komputer od Tajwańczyków to prawdziwy mocarz, który dzięki 24 GB RAM i nowemu procesorowi bez trudu „uciąga” nawet najnowsze hity AAA. Wsparcie FSR 3.1 z generowaniem klatek zapewnia płynność, o której posiadacze starszych handheldów mogli tylko marzyć.
Nie ma więc sensu analizować klatek w grach indie takich jak Hades, bo działają one perfekcyjnie i bez żadnego zająknięcia. To obecnie najbardziej kompletny „przenośny Xbox”, łączący potężne podzespoły z ogromną wygodą użytkowania.
Bateria w Xbox Ally X
Bateria o pojemności 80 Wh to prawdziwy przełom, oferujący dwukrotnie większą pojemność niż w poprzednim modelu. W wymagających tytułach AAA takich jak Cyberpunk 2077 czy Clair Obscur: Expedition 33, możemy liczyć na nawet ponad 3 godziny ciągłej zabawy w trybie wydajnościowym.
Przy mniej zasobożernych produkcjach (jak chociażby wspomniany chwilę wcześniej Hades), czas pracy urządzenia wydłuża się nawet do ponad 5 h — trudno mi powiedzieć dokładnie, bo nigdy nie spędziłem więcej czasu na jednej sesji. A umówmy się: podłączenie stosunkowo niewielkiego sprzętu do ładowania po zakończeniu zabawy nie jest trudne.
Dlaczego w powyższych testach nie bawiłem się zmianą ustawień i próbą wyciśnięcia lepszej jakości w trybach turbo oraz turbo + ładowarka? Odpowiedź jest bardzo prosta: uważam, że większość osób będzie używała tego PC w trybie przenośnym. Stąd też postawiłem na konfiguracje, które w trybie wydajności (czyli 17 W) pozwalają na płynną rozrywkę. Z drugiej strony, zawsze można zwiększyć detale.
Asus ROG Xbox Ally X na tle konkurencji
Warto też poświęcić kilka słów na to, jak Xbox Ally X wypada na tle konkurencji. Obecnie zaliczyć do niej można:
- MSI Claw 8 AI+
- Lenovo Legion Go 2
- Steam Deck OLED
- Lenovo Legion Go S (tutaj bardziej stawiałbym na porównanie z Xbox Ally bez X)
Z całego zestawienia, najpopularniejszy Steam Deck zauważalnie zostaje z tyłu w kontekście wydajności — jest za to znacznie tańszy. Z drugiej strony mamy drogiego Legiona Go 2, ale za to z dużo większym ekranem OLED oraz z 32 GB RAM na pokładzie. Z tego całego zestawienia, Xbox Ally X ma jedną, ale to bardzo dużą przewagę: jest po prostu ultra wygodny, a dzięki temu gra się na nim świetnie.
Test ASUS ROG Xbox Ally X — podsumowanie recenzji
Przypadek ASUS ROG Xbox Ally X pokazuje, że gdy producent faktycznie posłucha społeczności, może naprawić niemal wszystkie choroby wieku dziecięcego poprzedniego modelu. Podwojenie pojemności baterii, zastosowanie normalnego dysku SSD oraz wyraźna poprawa ergonomii sprawiają, że w końcu mamy do czynienia z urządzeniem kompletnym. To już nie jest eksperyment, a dojrzały produkt.
Dla kogo właściwie jest ten sprzęt? Przede wszystkim dla osób, które są już „wrośnięte” w ekosystem PC lub Xboxa. Jeśli masz bibliotekę gier na Steam albo opłacasz Game Pass, ROG Xbox Ally X jest „naturalnym przedłużeniem” Twojego hobby.
To idealne rozwiązanie dla „kanapowych graczy”, którzy chcą być blisko rodziny, ale telewizor jest akurat zajęty przez pozostałych domowników. Dzięki funkcji uśpienia możesz w każdej chwili przerwać zabawę i wrócić do niej po godzinie, bez czekania na ładowanie systemu.
A jak nowy ROGalik sprawdza się w podróży? Tutaj 80 Wh baterii robi kolosalną różnicę. Zabranie tego sprzętu do pociągu czy samolotu ma wreszcie sens, bo nie musimy panicznie szukać gniazdka po 40 minutach grania. Do tego jasny ekran (500 nitów) pozwala na komfortową rozgrywkę nawet w nasłonecznionym przedziale, a solidna konstrukcja sprawia, że nie boimy się wrzucić konsoli do plecaka (oczywiście w etui, które musimy dokupić sami).
Oznacza to, że tym razem nie mamy do czynienia ze sprzętem pozornie przenośnym, ale mimo wszystko wymagającym stałej bliskości źródeł zasilania. Bez problemu możemy zanurzyć się w rozgrywce na dłuższy czas, niezależnie od tego, czy bawimy się w domu, czy poza nim. To genialny kompan na nudne delegacje, ale też leniwe chwile na kanapie.
Warto też pamiętać o hybrydowej naturze tego urządzenia. Jednym kablem podepniecie Ally X do monitora na biurku. Wystarczy sparować bezprzewodowego pada od Xboxa i nagle macie w pełni funkcjonalną, stacjonarną konsolę, która pociągnie nowe tytuły w przyzwoitej jakości. Jest to mocniejsza alternatywa dla Nintendo Switch 2.
Czy czas spędzony z Ally X uważam za udany? Zdecydowanie tak. Dla mnie, wieloletniego użytkownika Steam Decka, przesiadka na sprzęt z Tajpej była powiewem świeżości – głównie ze względu na wydajność i ekran VRR, który „wygładza” spadki klatek. Nowa nakładka Xbox Full Screen Experience to krok w stronę „ukonsolowienia” Windowsa, choć system Microsoftu wciąż potrafi przypomnieć o sobie drobnymi błędami.
Za kwotę 3799 zł otrzymujemy potężną maszynę, która zaciera granice między pecetem, konsolą a handheldem. Jeśli szukacie bezkompromisowej wydajności w formacie przenośnym i jesteście w stanie zaakceptować drobne dziwactwa Windowsa – ASUS ROG Xbox Ally X będzie strzałem w dziesiątkę.
ASUS ROG Xbox Ally X
Na plus
- Możliwość mobilnego grania nawet w tytuły AAA
- Bardzo dobra wydajność w większości gier
- Obsługa wszystkich platform do gier kompatybilnych z systemem Windows 11
- Dobre głośniki
- Bardzo dobra ergonomia z nowymi gripami
- USB-C z Thunderbolt
- Nowa „nakładka” Xbox Full Screen Experience
- Szybkie ładowanie
- Dosyć cicha praca
Na minus
- Ekran IPS
- Problemy z oprogramowaniem
- Brak dedykowanego pokrowca w podstawowym zestawie
- Konieczność szukania odpowiednich ustawień w każdej grze
- Zasilacz bez odłączanego kabla USB
Roland Adamczyk
ASUS ROG Xbox Ally X to wreszcie dojrzałe urządzenie, które dzięki potężnej baterii 80 Wh i zwiększonej do 24 GB pamięci RAM eliminuje największe bolączki poprzedników, stając się idealnym kompanem w podróży. Nowy procesor w parze z nakładką Xbox Full Screen Experience zapewnia świetną kulturę pracy i łatwiejszy dostęp do gier, choć systemowi Windows wciąż zdarzają się drobne potknięcia. Rozczarowywać może jedynie brak ekranu OLED oraz uboga zawartość pudełka, ale pod kątem czystej wydajności i ergonomii to obecnie bezkonkurencyjny sprzęt w swojej klasie.








Dyskusja na temat wpisu
Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Mimo że pozwalamy na komentowanie osobom bez konta na platformie Disqus, to i tak zalecamy jego założenie, bo wpisy gości często trafiają do spamu.