Test Victrix PRO FS. Oldschoolowa zabawa rodem z salonu gier bez wychodzenia z domu

Test Victrix PRO FS

Prawdopodobnie spora część z nas może zgodzić się co do tego, że nasze ukochane kontrolery do gier dzielą się na dwie szkoły — pierwsza, dużo popularniejsza, poszukuje rozwiązania uniwersalnego, idealnego do wszystkich gatunków, druga zaś stawia na oryginalność, odwzorowanie rzeczywistości lub przeniesienie doświadczeń z innych sprzętów. Do tej ostatniej kategorii bez wątpienia zaliczyć można urządzenia typu fight stick.

Jednym z ciekawszych producentów specjalizujących się w zaawansowanych narzędziach dla graczy była firma PDP ze swoją serią Victrix, której legenda po przejęciu w 2024 roku kontynuowana jest przez Turtle Beach. Tym sposobem „Żółwiki” stały się powiernikiem wyjątkowego kontrolera Victrix PRO FS, a gdy tylko sprzęt ten trafił w moje ręce, nie mogłem doczekać się jego dogłębnego sprawdzenia.

Jak kijek do bijatyk wypada w porównaniu do „zwykłego” gamepada? Czy po kilku latach od premiery kontroler stracił coś ze swojego potencjału bojowego? Co jednak najważniejsze: jak to pokaźnych rozmiarów akcesorium wypada w różnego rodzaju grach? Zapraszam do lektury mojej recenzji!

Victrix PRO FS — najważniejsze parametry

Victrix PRO FS
Victrix PRO FS

Nawet najbardziej wymyślne kontrolery da się opisać podobnym zestawem parametrów jak przy „zwykłych” gamepadach, co pozwala nam wstępnie ocenić stopień złożoności urządzenia i jego potencjał. Musimy jednak pamiętać, że w przypadku wyspecjalizowanych akcesoriów suche liczby nie mówią wszystkiego o wielozadaniowości sprzętu i komforcie jego użytkowania, dlatego warto wgryźć się dokładniej w cały obraz.

Na naszym portalu nie poruszaliśmy co prawda tematu fight sticków zbyt często, ale urządzenie o podobnym przeznaczeniu (tylko bez joysticka), Razer Kitsune, miałem przyjemność testować. Jeśli zaś chodzi o kontrolery do gier jako takie, to zajmowaliśmy się nimi na przykład w tekście o najlepszych gamepadach do PC, do którego lektury gorąco polecam.

Wciąż mając w pamięci spotkanie z razerowskim Liskiem i po dziesiątkach godzin spędzonych z takimi kontrolerami jak Turtle Beach Victrix Pro BFG Reloaded czy Turtle Beach Stealth Pivot jako kluczowe parametry kijka do bijatyk wskazałbym rodzaj przełączników, liczbę przycisków, jakość wykonania, kompatybilność, zgodność z wytycznymi turniejowymi oraz dodatkowe funkcje dla graczy. Oto specyfikacja testowanego modelu:

  • Kompatybilność: PC, PS5, PS4
  • Łączność: przewodowa
  • Liczba przycisków: 15, w tym jeden pod touchpadem
  • Wibracje: nie
  • Dodatkowe funkcje: tryb turniejowy, touchpad, odłączany kabel USB, wymienny joystick, wymienne przełączniki, wymienna płytka PCB, wyjście minijack, oświetlenie RGB
  • Dodatkowe wyposażenie: drugi trzpień joysticka, przewód USB-C -> USB-A, klucz imbusowy, materiałowy pokrowiec
  • Wymiary: 41 cm × 27 cm × 6,2 cm
  • Waga: 3400 g
  • Sugerowana cena: 2200 zł
Victrix PRO FS
Czy trzeba być profesjonalnym graczem, by z przyjemnością korzystać z tej klasy akcesorium? Na szczęście nie.

Jak widać, mamy do czynienia z pokaźnych rozmiarów urządzeniem, które ma zagwarantować nam idealne warunki do zabawy nawet na wszelkiej maści turniejach. Wprawne oko wychwyci także szerokie możliwości naprawy i modyfikowania najważniejszych części sprzętu, co gwarantuje jego długowieczność.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Mocne strony Fight Sticka od PDP/Turtle Beach kryją się również w aspektach trudniejszych do zamknięcia w krótkim wykazie parametrów. Oczywiście podjąłem się omówienia ich wszystkich, a by zachować możliwie optymalną czytelność tekstu, test Victrix PRO FS podzieliłem na następujące kategorie:

  1. Zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia
  2. Proces instalacji na komputerze oraz konsoli PS5, konfiguracja kontrolera
  3. Jak się na tym gra, czyli Victrix Pro FS w praktyce
  4. Podsumowanie
Victrix PRO FS
Ktoś tu ma całkiem wygodne posłanko.

Przez większość czasu kontroler współpracował z dość mocnym PC z systemem Windows 11, ale nie omieszkałem też podłączyć go do ledwie zipiącego ultrabooka. Zanim przystąpiłem do kluczowych sprawdzianów, upewniłem się co do możliwości aktualizacji firmware’u kijka (nie było łatwo, ale znalazłem oficjalne narzędzie), swojego OS, klientów platform z grami oraz tytułów, które wykorzystałem do recenzji. W końcu byłem gotowy.

Zanim przejdę do dalszej części artykułu, chciałbym bardzo serdecznie podziękować firmie Turtle Beach za udostępnienie mi kontrolera do testu.

1. Victrix PRO FS — zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia

Trzeba przyznać, że opakowanie recenzowanego sprzętu nie pozostawia złudzeń co do jego przeznaczenia — kolorowy, bogato ilustrowany zewnętrzny karton wyraźnie informuje nas o oficjalnym wsparciu konsol PS5 i PS4, jak również kompatybilności z PC. Znajdziemy na nim także wykaz najważniejszych atutów urządzenia oraz zawartości zestawu, który grzecznie czeka na nas w kolejnym, tym razem skromniejszym wizualnie, czarnym pudle.

Po jego otwarciu naszym oczom ukazuje się materiałowy pokrowiec z logo serii Victrix, skrywający właściwą gwiazdę. Oprócz kontrolera w komplecie znalazł się także bardzo solidny, zabezpieczony paracordem kabel USB-C -> USB-A długości 3 metrów, odłączany joystick z kulką, dodatkowa gałka z trzpieniem do montażu na stałe, niewielki klucz imbusowy oraz wyjątkowo skromna papierologia, która i tak odsyła nas na stronę supportu.

Sam PRO FS robi nie lada wrażenie, zwłaszcza w fioletowej wersji kolorystycznej. Intensywna, metaliczna purpura dodaje urządzeniu niezwykłego charakteru, co w połączeniu z wysoką jakością użytych materiałów sprawia przyjemność z samego obcowania z kontrolerem. Korpus wykonano bowiem z jednego kawałka lotniczego aluminium i nadano mu wyjątkowo zgrabny, w zasadzie pozbawiony ostrych krawędzi kształt. No i ten rozmiar.

Victrix PRO FS
Pokrowiec może i prosty, ale jaki skuteczny.

Obudowa amerykańskiego kolosa mierzy 41 cm długości, 27 cm szerokości i maksymalnie 6,2 cm w najgrubszym miejscu, a urządzenie według moich pomiarów waży prawie 3,5 kg. Jak przypuszczam, sprzęt docelowo podczas zabawy spoczywać ma na blacie biurka lub kolanach gracza, do czego zachęca odpowiednie wyprofilowanie powierzchni przeznaczonej na nasze nadgarstki — nachylenie 6,28° ma gwarantować idealną pozycję rąk.

W zestawie znajdują się dwa metalowe trzpienie joysticków o różnej średnicy, oba zakończone kulkami z tworzywa. Jeden z nich wykorzystuje autorski mechanizm Link 2, który wymaga tylko podciągnięcia jednego z elementów do montażu w przeznaczonym do tego gnieździe, podczas gdy drugi można zainstalować „na sztywno” przy użyciu prostych narzędzi.

Poznawanie kontrolera zacznijmy od tyłu obudowy, czyli części umiejscowionej najdalej od nas. Na samym środku umieszczono port USB-C, a po bokach dwa plastikowe odbojniki służące także jako organizery kabli. Gdyby te ostatnie psuły komuś koncepcję, to zawsze można je zwyczajnie odkręcić dołączonym do zestawu imbusem — to jeden z kilku modyfikowalnych elementów urządzenia, choć raczej mniej istotny.

Victrix PRO FS
Niby podobne, ale nie takie same.

Przy okazji wspomnę od razu, że głęboko osadzone wyjście USB-C w Victrix PRO FS nie jest w żaden dodatkowy sposób zabezpieczone przed przypadkowym wypięciem się kabla. Na szczęście ze względu na dużą stabilność sprzętu oraz z drobną pomocą wspomnianych przed chwilą organizerów możemy w zasadzie nie martwić się o nagłą utratę komunikacji.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Boki korpusu są mocno cofnięte do środka, a powstałe w ten sposób wnęki służą jednocześnie jako uchwyty i schowki na przewód lub inne przydatne gadżety. Co więcej, znajdują się tam także wywietrzniki do utrzymywania optymalnej temperatury wewnętrznych komponentów (tak przynajmniej przypuszczam) oraz paski oświetlenia RGB. Na przedniej krągłości zainstalowano za to gniazdo minijack 3,5 mm do zestawu słuchawkowego.

W pobliżu górnej krawędzi umieszczono niewielki touchpad z funkcją przycisku, guzik PlayStation oraz sześć prztyczków: udostępniania, oświetlenia, dźwięku, specjalny przełącznik Victrix (uruchamiający między innymi tryb turniejowy), programowalny przycisk Pro oraz guzik do wywoływania opcji. Wszystkie te elementy sterujące będą ważne przy konfiguracji sprzętu, czym zajmiemy się w następnym podrozdziale.

Główną część korpusu zajmują gniazdo joysticka oraz ułożone w dwa łukowate rzędy przyciski odwzorowujące funkcje znane z kontrolerów do PS5. Mamy tu więc nieśmiertelny kwartet krzyżyk/kółko/kwadrat/trójkąt oraz guziki L1, L2, R1 i R2, wszystkie w postaci dość dużych i dziwnie oldschoolowo pracujących czarnych kapsli. Wszystko wyjaśnia się po zajrzeniu do środka sprzętu.

By się tam dostać, musimy odwrócić kontroler „kołami do góry” i otworzyć dużą klapę. To właśnie pod nią kryje się cała magia „walkokijka” stworzonego przez PDP — za wyjątkowe właściwości urządzenia odpowiada osprzęt firmy Sanwa Denshi: 30-milimetrowe przyciski oraz moduł joysticka. Wszystko schludnie upakowane, łatwo demontowalne i gotowe na miłośników modyfikacji. Znalazło się tu też miejsce dla przełącznika trybu pracy.

Wspomniany joystick to model ośmiokierunkowy z wyraźnym klikiem, niezależnie od zainstalowanego trzpienia. Różnica między kijkami ogranicza się do ich „grubości” oraz zachowania „kulek” — w demontowalnym egzemplarzu Link 2 gałka cały czas da się obracać, natomiast w montowanym na sztywno pozostaje nieruchoma. Obie da się za to odkręcić dołączonym do zestawu imbusem lub ręcznie.

Victrix PRO FS
Przełączniki są gotowe nawet na ciężkie starcia.

Swoją drogą, Sanwa Denshi to jeden z czołowych producentów przełączników do automatów do gier, stąd wspomniana przed chwilą „staroszkolna” kultura pracy. Przyciski nieco grzechoczą, mają trochę swobody ruchu na boki, jak również ciut hałasują przy użytku… ale dają niesamowitą frajdę, zwłaszcza jeżeli ktoś miał okazję wyprowadzić Hadouken na pełnowymiarowej „szafie z monitorem”.

Według Japończyków ich switche powinny wytrzymać nawet trzy miliony aktywacji, co jest niezłym wynikiem, choć dalekim od klawiaturowych przełączników optycznych czy magnetycznych. Niemniej jest to deklaracja dotycząca użytku w maszynkach do gier, więc przy delikatniejszym traktowaniu podejrzewam lepszą żywotność guzików. W razie czego da się kupić części zamienne, a na Amazon jest nawet oficjalny sklep Sanwa Denshi.

Nie ukrywam, że byłem nieco zaskoczony czułością przycisków. Biorąc pod uwagę charakterystykę ich pracy, spodziewałem się dość sporego dystansu pre-travel i aktywacji przełącznika dopiero po osiągnięciu okolic końca zakresu ruchu. Nic bardziej mylnego — guziki „chwytają” już po przebyciu krótkiego dystansu do tego stopnia, że nieostrożne oparcie palców może je aktywować. Czyli prawidłowo: cały czas musimy być w trybie pełnej gotowości.

Muszę też zaznaczyć, że producent gorąco zachęca użytkowników do przeprowadzania samodzielnej diagnostyki kontrolera oraz ewentualnych napraw. Przyda się tu umiejętność obsługi śrubokręta i klucza imbusowego, jak również wprawa w odłączaniu przewodów, a wymienić możemy przyciski, kable, taśmy, bazę joysticka, a nawet płytkę PCB.

W oficjalnej specyfikacji zabrakło mi pewnej wartości, która może być istotna dla bardziej zaawansowanych graczy: częstotliwości raportowania. Próbowałem ją zmierzyć przy użyciu narzędzia Polling 2, jednak wynik na poziomie 18 Hz zdecydowanie świadczył o niekompatybilności sprzętu z taką metodą badania — wybrany przeze mnie niewielki program wymaga obecności pełnoprawnego analoga, a takiego na pokładzie Victrix PRO FS nie znajdziemy.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Podrażniony tak przewidywalną porażką zdecydowałem się skorzystać z narzędzia LordofMice, które wypluło wartość opóźnienia 4-8 ms, co przekłada się na polling rate równy 125-250 Hz w trybie PC i 4 ms, czyli 250 Hz w trybie PS5. Pozostaje nam liczyć na to, że niezależnie od wybranej opcji możemy cieszyć się tą wyższą częstotliwością.

Victrix PRO FS
Organizer kabli to dość szumna nazwa dla tego elementu.

Oryginalny pokrowiec spełnia swoje zadanie i chroni sprzęt przed kurzem oraz delikatnymi urazami, choć mógłby być nieco większy i szczelniej się domykać. Co więcej, jeśli wykorzystamy wnęki po bokach obudowy, bez problemu zmieścimy do worka cały zestaw i zabierzemy na występy poza domem.

Na plus wypada także trzymetrowy kabel USB, który pozwala bawić się nawet z dala od komputera czy konsoli. Być może kiedyś nastanie era bezprzewodowych kontrolerów tego typu, ale jest to chyba pieśń bliżej nieokreślonej przyszłości, więc dość długi (a przede wszystkim fioletowy) interkonektor jest więcej niż mile widziany.

2. Victrix PRO FS — proces instalacji na komputerze oraz konsoli PS5, konfiguracja kontrolera

Victrix PRO FS
Można się poczuć jak saper. Albo MacGyver.

Mimo swojego dość oryginalnego charakteru, testowany fight stick jest bardzo prosty w obsłudze i instalacji. To drugie wymaga jedynie ustawienia odpowiedniego trybu na prztyczku pod dolną pokrywą, a następnie podłączenia sprzętu do naszego komputera lub konsoli kablem z przynajmniej jedną końcówką USB-C.

Warto jednak pamiętać, że w pecetowych grach kompatybilnych z kontrolerami Sony (na przykład na Steam) nieraz lepiej pozostać w trybie PlayStation 5 i nie przeskakiwać na XInput. Może on nieco namieszać nam w głowie, przedstawiając na ekranie symbole z Xboxów, których próżno szukać na obudowie PRO FS.

Jeśli chodzi o konfigurację, to sprawa nie jest skomplikowana, tylko… ciekawa. Otóż kontroler nie jest rozpoznawany przez żadne oprogramowanie sterujące od Turtle Beach lub PDP, więc wszystkie ustawienia zmieniamy tylko i wyłącznie z poziomu samego sprzętu. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie takie podejście.

Victrix Update Utility
Szukałem tego programu przez długi czas, a ostatecznie okazał się niepotrzebny. Warto jednak dla pewności go odkopać i sprawdzić wersję firmware’u urządzenia.

I tak wykorzystując kombinacje przycisków wymienione w manualu, możemy na przykład zmieniać przypisanie joysticka do d-pada albo jednego z analogów, co zwiększa kompatybilność sprzętu z różnymi grami. Oczywiście nie zmienia to charakterystyki pracy samego manipulatora ręcznego ani nie umożliwia sterowania w tytułach wymagających obsługi obu gałek jednocześnie, ale i tak zapewnia dostęp do szerszego zakresu produkcji.

Inną przydatną funkcją jest mapowanie przycisku Pro tak, by odzwierciedlał działanie L3 (domyślnie), R3 lub innego guzika używanego podczas rozgrywki. Co ważne, wszystko odbywa się w locie i trwa kilka sekund, dzięki czemu nic nie stoi na przeszkodzie, by przeskakiwać między poszczególnymi opcjami nawet w trakcie krótkiej pauzy w grze.

Najłatwiej uruchomimy tryb turniejowy — wystarczy kliknąć przycisk Victrix, by aktywować/dezaktywować blokadę elementów sterujących nieakceptowanych w trakcie oficjalnych zawodów. Przy okazji unikniemy przypadkowego wywołania funkcji przypisanych do górnego paska guzików i touchpada.

Oczywiście producent umożliwia nam także sterowanie głośnością podłączonego do minijacka zestawu słuchawkowego. W celu zmiany natężenia dźwięku wystarczy przytrzymać przycisk Audio i ruszyć joystickiem w górę lub dół, a ewentualny mikrofon wyciszymy lub włączymy podwójnym kliknięciem wspomnianego guzika.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Na koniec dostajemy opcję zmiany efektów świetlnych, które ze względu na umiejscowienie diod w bocznych wnękach bardzo subtelnie podkreślają rozrywkowy charakter sprzętu. Możemy przełączać się w pętli między wstępnie przygotowanymi iluminacjami, a nawet samodzielnie zmieniać kolor oświetlenia. W połączeniu z bardzo atrakcyjnym designem sprzętu recenzowany Fight Stick stanowi doskonały punkt centralny w każdym pokoju gracza.

3. Jak się na tym gra, czyli Victrix Pro FS w praktyce

Victrix PRO FS
„Get over here!”

Skoro znaleźliśmy już odpowiednie miejsce dla arkadowego kontrolera ze stajni PDP i wszystko odpowiednio skonfigurowaliśmy, przyszedł czas na najważniejszy test Victrix PRO FS — oczywiście mam na myśli gry. Wpierw jednak chciałbym wyjaśnić nieobecność w niniejszym tekście rozwiązania, które nasuwało mi się na myśl już od pierwszego spojrzenia na recenzowany fight stick.

Z powodu nie zawsze klarownej sytuacji z legalnością emulacji niektórych platform do gier nie ująłem poniżej rozgrywki w popularnych programach bazujących na ROM-ach. Ze względu na możliwość włączenia trybu PC, w którym kontroler korzysta z protokołu XInput nie mam jednak wątpliwości, że każda aplikacja obsługująca gamepady Xboxa i tym podobne sprzęty bez problemu poradzi sobie z rozpoznaniem testowanego urządzenia.

Victrix PRO FS
W moim odczuciu jest to jakiś wskaźnik zaangażowania w tworzenie sprzętu dla graczy, a nie dla tabelek w Excelu.

Skupiłem się zatem na tytułach uruchamianych na PC — starałem się zróżnicować je pod względem wieku, gatunku oraz wsparcia kontrolerów do PS5. Oto produkcje, na które postawiłem wraz ze wskazaniem wykorzystanej platformy:

  1. Mortal Kombat 1: Khaos Reigns (Steam)
  2. The Last Blade 2 (Amazon Games)
  3. Metal Slug 4 (Amazon Games)
  4. TMNT: Shredder’s Revenge (Epic Games)
  5. Dragon’s Lair (GOG)

MK1 to co prawda bardzo współczesna bijatyka, ale jej korzenie sięgają najlepszych czasów dla automatów. Kolejny restart legendarnej serii od Midway/NetherRealm Studios bardzo chętnie podjął współpracę z arcade stickiem z logo Victrix, a dzięki wsparciu Steam dla kontrolerów PS5 nie musiałem nawet zmieniać trybu pracy urządzenia.

Do sterowania 8-kierunkowym joystickiem z ruchomą kulką trzeba się trochę przyzwyczaić, a z początku bardziej naturalnie grało mi się na trzpieniu ze sztywno ustalonym zwieńczeniem. Nie jest to oczywiście żaden mankament sprzętu (a wręcz plus, że dostajemy taki wybór), do tego po kilku walkach ataki specjalne czy Fatality wbijały się jak marzenie. Szczerze? To była jedna z najprzyjemniejszych sesji w Mortala w moim życiu.

Mortal Kombat 1
Ktoś tu zaraz dostanie w nos.

Seria The Last Blade kojarzy mi się z czasami, kiedy po szkole odkładałem plecak w kąt, włączałem peceta z jakimś antycznym Athlonem na pokładzie i odpalałem kolejny emulator z rzędu. Tym razem padło na port TLB 2, który kiedyś dodałem do swojej biblioteki Amazon Games. Po podłączeniu „przenośnego automatu do gier”, który przyszedł do mnie dzięki uprzejmości Turtle Beach, klasyk SNK nabrał nowego życia.

Warto zaznaczyć, że choć gra próbowała działać z kontrolerem w trybie PS5, to nie rozpoznawała zbyt dobrze funkcji poszczególnych przycisków. Skutek był taki, że po wciśnięciu kółka włączało się menu, po wyjściu z którego postać sama wykonywała kopnięcie. Nie było rady, trzeba było przełączyć się na tryb PC. Wtedy wszystko zażarło idealnie, a choć zdecydowanie brakuje mi umiejętności w obsłudze ostrza, to grało się przyjemnie i jakoś tak… adekwatnie.

Kolejną produkcją z Neo Geo wykorzystaną przeze mnie do testu, ponownie zresztą za pośrednictwem platformy Amazon Games, było Metal Slug 4. To legendarna strzelanka typu run’n’gun na wskroś przesiąknięta klimatem starych salonów gier, więc z tym większym entuzjazmem zabrałem się do rozwałki.

Ponownie zderzyłem się ze „zręcznościową ścianą”, co zresztą nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem. Do naszych młodszych Czytelników — stare gry nie cackały się z graczami tak jak dzisiejszy mainstream, a jeśli popełniło się błąd, to często był on bardzo kosztowny. Tak właśnie jest w MS4: jedno trafienie i żegnamy się z życiem, choć wersja dostępna na PC przynajmniej nie wymaga wrzucania kolejnych monet. Niemniej, klimat był wyśmienity.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Kiedy byłem przedszkolakiem, w domu pojawiło się Commodore 64. Magiczne urządzenie, do którego wkładało się kasety magnetofonowe, a z drugiej strony wychodziły gry wpadające do kineskopowego telewizora, pozwoliło mi między innymi wcielać się w moje ukochane Wojownicze Żółwie Ninja. Do dziś skutkuje to niemal niepokojącym zamiłowaniem do gier z agresywnymi gadami w roli głównej.

W związku z tym możliwość rozegrania kilku partyjek w TMNT: Shredder’s Revenge na Victrix PRO FS wywołała u mnie szeroki uśmiech. Przede wszystkim jednak muszę nadmienić, iż Epic Games również nie radzi sobie zbyt dobrze z kontrolerem w trybie PS5 — mógłbym niby dodać grę do biblioteki Steam jako produkt spoza platformy i tak dalej, ale nie chciało mi się z tym bawić. Szybki klik pstryczkiem pod pokrywą i Raph był gotowy do tłuczenia złoli.

Teenage Mutant Ninja Turtles: Shredder's Revenge
Klan stopy nie ma szans.

Szczerze? Ależ to było przyjemne. Oczywiście wielka tu zasługa samej gry, ale spoczywający na kolanach fight stick naprawdę robił różnicę w radości z tej pachnącej pizzą łupanki. Przy okazji sprawdziłem działanie przewodowych słuchawek podpiętych do gniazda minijack w kontrolerze. Wszystko zaskoczyło bez najmniejszych problemów, a wszelkie ustawienia wyjścia audio arkadowego kijka możemy zmieniać z poziomu systemu Windows.

Na koniec trochę zainspirowałem się jednym z netflixowskich seriali o dzieciach grających w salonie z automatami (no dobra, był o czym innym, ale to wydało mi się najciekawsze), jak również wspomnieniem z własnego dzieciństwa, gdy ktoś bardzo mi bliski niby oglądał bajkę, a jednak decydował o losie nieco pokracznego rycerza. Ten ostatni nazywał się Dirk, a za animację odpowiadał nie kto inny, jak Don Bluth.

Dragon’s Lair, bo oczywiście o tym legendarnym tytule mowa, dostępne jest na platformie GOG. Ta z kolei nie dogaduje się zbyt dobrze z kontrolerami Sony, więc od razu uruchomiłem kontroler w trybie XInput (PC), dzięki czemu wszystko zagrało jak z nut. Nie będę kłamał — miałem wrażenie, że przeniosłem się w czasie. Przy okazji nawiedziła mnie pewna refleksja dotycząca recenzowanego akcesorium.

Dragon's Lair
Jakie to życiowe.

Nie da się ukryć, że PDP promowało swój sprzęt jako rozwiązania turniejowe, wydajne, błyskawiczne i niezawodne, w sam raz dla profesjonalistów. Ja dorzuciłbym do tej docelowej grupy entuzjastów bardziej oldschoolowej zabawy oraz… nawet nieszczególnie związanych z gamingiem uczestników spotkań ze znajomymi i podobnych happeningów. Wyobraźcie sobie szał, jaki mógłby zrobić quasiautomatowy turniej w Tekkena w grupie przyjaciół.

Niezależnie od wybranej przeze mnie gry, choć oczywiście mówimy o pewnym ograniczonym zakresie gatunków, Victrix PRO FS spisał się na medal. Warto jednak pamiętać, żeby przez cały czas mieć się na baczności i nie puszczać zbyt luźno prawej ręki, bo punkt aktywacji przycisków leży dużo wyżej, niż wskazywałby na to stawiany przez nie opór.

Z pewnością taki sprzęt diametralnie zmienia wrażenia z rozgrywki, a nawet jeśli u kogoś mniej obytego (na przykład u mnie) nie wpływa natychmiast na poprawę wyników, to sam poziom frajdy podczas zabawy rośnie z każdą chwilą. Bardzo przypadły mi do gustu także mniej rzucające się w oczy, ale niesamowicie ważne aspekty: urządzenie łatwo się czyści, jest wygodne w użyciu, do tego bez problemu da się przenieść cały zestaw i schować go w pokrowcu.

I choć teoretycznie brakuje tu opcji takich jak mapowanie przycisków, programowanie makr lub konfiguracja kilku profili ustawień, to wszystko wynika z typowo turniejowego rodowodu kontrolera. Poza tym, czy nie psułoby to całego klimatu, który recenzowany fight stick roztacza wokół siebie? Moim zdaniem tak, a szkoda marnować taki potencjał.

4. Test Victrix PRO FS — podsumowanie recenzji

Victrix PRO FS
Czyż on nie jest zjawiskowy?

Złole zbici na kwaśne jabłko, czołgi unieruchomione, ziemski wymiar uratowany, pora zatem wyciągnąć ostateczne wnioski dotyczące testowanego kijka. Jak to zatem jest: czy Victrix PRO FS to godny uwagi kontroler dla fanów bijatyk oraz innych typowo automatowych produkcji, czy duża, nieporęczna zabawka bez większego sensu? Ja nie mam wątpliwości i wybieram pierwszą opcję.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Zacznijmy od plusów. Sprzęt jest znakomicie wykonany zarówno pod kątem użytych materiałów, jak i pomysłowych rozwiązań. Dostajemy wytrzymałe, wygodne w użytkowaniu urządzenie gotowe na nawet zaawansowane modyfikacje, które pozwala nam poczuć się podczas rozgrywki niczym w salonie gier. Do tego całość wygląda wprost znakomicie, a instalacja oraz konfiguracja akcesorium są bajecznie proste.

Warto przypomnieć, że w środku znajdziemy podzespoły firmy Sanwa Denshi, a praca joysticka i przycisków nie pozostawia pola do narzekań. Nawet oświetlenie RGB we wnękach robi dobre wrażenie, zawartość zestawu jest wystarczająca, a umieszczone z przodu gniazdo minijack pokazuje, że mamy do czynienia z naprawdę przemyślanym sprzętem.

Kup Victrix PRO FS

Nie jest to oczywiście kontroler idealny, bo takich w zasadzie nie ma. Co w takim razie można poprawić w przyszłości? Moim zdaniem warto byłoby pochylić się nad podniesieniem częstotliwości raportowania z 250 do co najmniej 1000 Hz — taka zmiana z pewnością przypadłaby do gustu zaawansowanym graczom, którzy biorą udział w potyczkach na milisekundy. Kiedy obaj przeciwnicy są mistrzami i potrafią liczyć klatki animacji, wygrywa ten z szybszym sprzętem.

Patrząc z perspektywy gracza pecetowego, może trochę brakuje tu wbudowanego huba USB dla klawiatury, myszki lub headsetu. Sam korzystam z bezprzewodowych akcesoriów, więc nie stanowi to dla mnie problemu, ale zwolennicy urządzeń wskazujących na kablu z pewnością chętnie skorzystaliby z możliwości odsunięcia się od telewizora lub monitora z całym zestawem. To jednak detal.

Komu zatem mogę polecić kijek z logo Victrix? W zasadzie każdemu graczowi korzystającemu z PC lub konsol Sony 8. i 9. generacji, który chciałby uzupełnić swój arsenał o nietypowy, dający wyjątkowe wrażenia z rozgrywki kontroler do gier typu beat’em’up, run’n’gun czy bijatyk. Dotyczy to także zwolenników emulatorów, jako że one również świetnie powinny współpracować z fight stickiem produkowanym przez Performance Designed Products.

Nie chciałbym zabrzmieć górnolotnie, ale muszę przyznać, że jest jakaś magia zaklęta w akcesorium z joystickiem i automatowymi przyciskami, której próżno szukać w urządzeniach typu fight box. Nawet jeśli pod względem czystych osiągów możemy mówić o sprzęcie wolniejszym lub mniej wydajnym, to jego gabaryt, feeling elementów sterujących oraz wygląd rekompensują to dziesięciokrotnie czystą przyjemnością z rozgrywki. Czy ostatecznie nie o to właśnie chodzi?

Choć na ten moment nie widać na horyzoncie następcy modelu PRO FS, który byłby owocem połączonych sił inżynierów z PDP i Turtle Beach, to bardzo liczę na pojawienie się takiego sprzętu w przyszłości. Tymczasem znalazłem nowe ulubione narzędzie do niesienia zguby złoczyńcom z niezdrowym zamiłowaniem do sztuk walki — obleczony w szalony fiolet „walkokijek” to dla mnie prawdziwy gamechanger w najlepszym tego zwrotu znaczeniu.

Victrix PRO FS

Na plus

  • Ogromna frajda z rozgrywki
  • Świetne podzespoły od Sanwa Denshi
  • Szeroka kompatybilność
  • Duże możliwości modyfikacji i odświeżenia
  • Znakomita jakość wykonania
  • Zgodność z wymaganiami turniejowymi
  • Ergonomiczna, przemyślana konstrukcja
  • Dodatkowe wyposażenie zestawu
  • Zjawiskowy design

Na minus

  • Częstotliwość raportowania nieprzekraczająca 250 Hz jest w porządku, ale może być zbyt niska dla najbardziej wymagających użytkowników

Jakub Foss

Victrix PRO FS to przewodowy kontroler typu arcade stick z wyższej półki, który przypadnie do gustu fanom takich gatunków jak bijatyki, run’n’gun, beat’em’up i im podobnych automatowych produkcji. Urządzenie wykonano z dużą dbałością o jakość zastosowanych materiałów oraz funkcjonalność dla graczy, do tego zastosowano podzespoły jednego z najbardziej cenionych dostawców osprzętu do salonów gier — Sanwa Denshi. Choć przez częstotliwość raportowania rzędu 250 Hz PRO FS może tracić milisekundy do najszybszej konkurencji, to i tak recenzowane akcesorium stanowi świetną propozycję dla osób poszukujących wyjątkowych doświadczeń z każdej, nawet mniej zobowiązującej rozgrywki.

Ocena końcowa: Zdecydowanie godne polecenia

O autorze
Jakub Foss
Zastępca redaktora naczelnego

Od trzech dekad zapalony miłośnik gier komputerowych. Od przyjaźni z Commodore, przez konsolki i konsole miał przyjemność dotrzeć do ekosystemu Xboxa. Zobacz więcej...

Niektóre odnośniki w powyższej publikacji to linki afiliacyjne. Jeżeli klikniesz taki link i dokonasz zakupu, otrzymamy niewielką prowizję, a Ty nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów. | Etyka redakcyjna

Zastanawiasz się nad zakupem subskrypcji Xbox Game Pass Ultimate? Skorzystaj z naszych poradników i oszczędź nawet 80% ceny!

Dyskusja na temat wpisu

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Mimo że pozwalamy na komentowanie osobom bez konta na platformie Disqus, to i tak zalecamy jego założenie, bo wpisy gości często trafiają do spamu.

Ładowanie kolejnych wpisów...
Nie przepłacaj!
Zgłaszanie błędu

Błędy zdarzają sie każdemu, nawet nam. Jeżeli uważasz, że w niniejszej publikacji coś się nie zgadza, to poinformuj nas o tym korzystając z formularza poniżej. Autor tekstu otrzyma Twoje zgłoszenie, dzięki czemu będzie mógł go poprawić, jeśli zajdzie taka potrzeba.