Nie da się ukryć, że dla wielu osób porządna myszka gamingowa stanowi kluczowe akcesorium w arsenale gracza. Dziś problemu nie stanowi zakup jakiegokolwiek sensownego modelu, a raczej odnalezienie się w całym oceanie możliwości. Są jednak urządzenia, a nawet całe linie produktów, które szczególnie zasługują na uwagę użytkowników.
Spis treści
Za jedną z charakterystycznych serii bez wątpienia można uznać „rodzinę” Basilisk, czyli asymetryczne gryzonie Razera z wyraźnym zadziornym sznytem. W moje ręce trafił wyjątkowy przedstawiciel „gadziej ferajny”, a mianowicie model z dopiskiem V3 Pro 35K w kolorze Phantom Green. Z wielkim zapałem zabrałem się do jego testowania.
Jak częściowo przezroczysty gryzoń wypada na tle bardziej typowych przedstawicieli gatunku? Czy oprócz oryginalnych materiałów możemy liczyć na atrakcyjne rozwiązania do cyfrowej rozrywki? Co jednak najważniejsze: jak się na tym gra? Zapraszam do lektury mojej recenzji, w której odpowiadam na wszystkie kluczowe pytania i wątpliwości!
Razer Basilisk V3 Pro 35K — najważniejsze parametry

O ile wiele myszy do gier swoim kształtem i funkcjonalnością przypomina bardziej „cywilne” modele, wyróżniając się głównie parametrami pracy, to seria Basilisk od zawsze stawiała na bardziej wyspecjalizowaną, bojową budowę. Mimo wszystko potencjał nawet tak nietypowych akcesoriów da się opisać na podstawie dość typowych elementów specyfikacji.
Na co jednak warto zwracać uwagę? Ten temat poruszaliśmy na naszym portalu niejednokrotnie, a chętnych odświeżyć informacje zachęcam do powrotu do artykułów dotyczących między innymi:
Oceniając myszkę gamingową, powinniśmy zatem patrzeć przede wszystkim na jakość czujnika, rodzaj przełączników, częstotliwość raportowania, dostępne formy komunikacji, liczbę przycisków oraz dodatkowe funkcje dla graczy, a nie bez znaczenia jest także zakres konfiguracji. Jeśli chodzi o oficjalną specyfikację, Razer Basilisk V3 Pro 35K przedstawia się następująco:
- Rodzaj myszy: bezprzewodowa, przewodowa
- Łączność: adapter 2,4 GHz, Bluetooth, kabel USB-C -> USB-A
- Rodzaj sensora: optyczny
- Maksymalna czułość: 35000 DPI
- Częstotliwość raportowania: 1000 Hz z adapterem HyperSpeed dołączonym do zestawu, do 8000 Hz z adapterem HyperPolling lub stacją Mouse Dock Pro
- Maksymalna rejestrowana prędkość i przyspieszenie: 750 IPS, 70 G
- Zasilanie: wbudowany akumulator, kabel USB
- Liczba przycisków: 11
- Liczba rolek przewijania: 1
- Rozmiar: 13 cm x 7,5 cm x 4,3 cm
- Waga: 112 g
- Cena: ~650 zł
Trzeba przyznać, że już suche dane robią ogromne wrażenie, zwłaszcza gdy spojrzymy na możliwości sensora Focus Pro 35K 2. generacji oraz maksymalny polling rate. Jak na urządzenie bez bocznego panelu do gier MMORPG (jak w serii Razer Naga) trzeba też pochwalić dość dużą liczbę przycisków, co pozytywnie wpływa na funkcjonalność sprzętu.

Na omówienie zasługuje jednak wiele więcej aspektów pracy z gryzoniem, które składają się na jego ostateczny potencjał bojowy. By zachować maksymalną przejrzystość tekstu, test Razer Basilisk V3 Pro 35K w kolorze Phantom Green podzieliłem na następujące podrozdziały:
- Zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia
- Proces instalacji, dedykowane oprogramowanie i konfiguracja myszki
- Jak się tym klika, czyli Razer Basilisk V3 Pro 35K w praktyce
- Podsumowanie
Co ważne: myszka przez większość czasu współpracowała z dość wydajnym komputerem stacjonarnym, ale korzystałem z niej także na niezbyt mocarnym ultrabooku oraz urządzeniach mobilnych. Przed przystąpieniem do sprawdzenia akcesorium w działaniu, zadbałem o aktualizację jego firmware’u i sterowników na komputerze.
Zanim przejdę do głównej części tekstu, chciałbym serdecznie podziękować firmie Razer za udostępnienie mi myszki do testu.
1. Razer Basilisk V3 Pro 35K — zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia




Jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić, sprzęty amerykańsko-singapurskiego producenta przychodzą do nas w bardzo estetycznych pudełkach w firmowych kolorach czerni i zieleni. Oprócz atrakcyjnej wizualizacji myszki znajdziemy tu wykaz najważniejszych zalet urządzenia oraz listę elementów zawartych w zestawie, ale niestety próżno szukać tu pełnej specyfikacji. Co zatem kryje się w środku?
Oczywiście sam gryzoń, ale komplet obejmuje również odbiornik HyperSpeed i adapter do niego, przewód USB-C -> USB-A, instrukcję obsługi oraz zestaw naklejek. Niestety zestaw nie zawiera dongle’a z obsługą HyperPolling czy stacji dokującej Razer Mouse Dock Pro, choć recenzowany „Bazyliszek” jest kompatybilny z tymi akcesoriami.
Przyjrzyjmy się zatem głównej gwieździe. Razer Basilisk V3 Pro 35K to asymetryczna, bezprzewodowa myszka gamingowa dla osób praworęcznych. Recenzowany egzemplarz w wyjątkowym kolorze Phantom Green wykonano z półprzezroczystego tworzywa, które ku mojemu zaskoczeniu nie odstaje jakością od dotychczas stosowanych materiałów.

I tak bardzo gładki, matowy plastik na głównych przyciskach i górze korpusu sprawia wrażenie uzupełnionego powłoką Smooth-Touch (znaną chociażby z modelu Viper V3 HyperSpeed), boki najprawdopodobniej są gumowane, bo mają jeszcze lepszą przyczepność, a tylko przód oraz spód akcesorium jest zabezpieczony mniej zjawiskowym, ale nadal estetycznym pokryciem. Do tego przetłoczenia w innym kolorze podkreślają bojowy charakter sprzętu.
Wyraźnie widać też, że ergonomia pracy z urządzeniem wskazującym była ważną kwestią dla inżynierów. Główne przyciski są bardzo pokaźnych rozmiarów, rolka przewijana jest wyraźnie fakturowana i pokryta gumą, a specjalna podpórka dla kciuka ułatwia pewny, precyzyjny chwyt. Jeśli dodamy do tego wygodnie umiejscowione boczne guziki oraz przełącznik sprzęgła czułości, to zyskujemy obraz zabójczo skutecznego narzędzia dla graczy.
Drugą, równie istotną cechą testowanej myszki była z pewnością maksymalizacja funkcjonalności. Basilisk V3 Pro 35K wyposażony jest w aż 11 przycisków, co w połączeniu z ruchem scrolla w górę i dół daje 13 programowalnych elementów sterujących. Sama rolka HyperScroll to zresztą osobna ciekawostka.

Oprócz godnego pochwały sprawnie działającego mechanizmu tilt rolka przewijania w testowanym modelu wyposażona została w wyjątkowy hamulec. Ten obsługuje funkcję Smart Reel, czyli automatyczne zwalnianie i załączanie blokady w zależności od szybkości obracania kółka. Genialne i naprawdę całkiem funkcjonalne rozwiązanie.
Skoro już jesteśmy przy tym, co skrywa wnętrze gryzonia, warto skupić się na chwilę na głównych przełącznikach. Optyczne switche 3. generacji oferują niesłychanie szybki czas aktywacji wynoszący raptem 0,2 ms bez zjawiska debounce, czyli oczekiwania sprzętu na ustanie wibracji mechanicznych elementów, a to wszystko przy zakładanej żywotności sięgającej 90 milionów kliknięć.
Cały sekret tkwi właśnie w zastąpieniu fizycznie stykających się części wiązką światła — trzeba przyznać, trudno szybciej przenosić informację. Przy okazji ograniczono zużycie przełączników, co w tak nieodzownym sprzęcie dla graczy może mieć kluczowe znaczenie w krytycznych momentach.

Do tego warto pochwalić chrupką, pewną, ale niezbyt głośną pracę przełączników. Jednocześnie ich aktywacja wymaga świadomego wciśnięcia przycisku i raczej nie zdarza się przypadkowo. W moim odczuciu opór guzików jest nieco większy, a może zwyczajnie bardziej przewidywalny niż w superczułej Cobrze Pro (nie zmienia to faktu, że nadal uwielbiam tę mysz).
Pozostałe przyciski również działają bardzo poprawnie, a ich umiejscowienie mogę uznać za wygodne. Jedyny problem mam z „guzikiem snajperskim”, do którego nie jestem w stanie sięgnąć przy moim obecnym chwycie — to forma pośrednia między claw i fingertip grip. Grzbiet myszy trzeba dość głęboko wsunąć pod śródręcze, by sprzęgło DPI znalazło się w zasięgu, ale to kwestia przyzwyczajenia.
Spójrzmy na przód myszki. W specjalnym żłobieniu poniżej ostrych zakończeń głównych przycisków umieszczono port USB-C, na szczęście bez problemu wepniemy tam również uniwersalne interkonektory. Przyglądając się urządzeniu od frontu, można też najlepiej zrozumieć skalę jego asymetrii — PPM jest dużo niżej niż LPM.




Spód gryzonia to też niezła ciekawostka dla graczy. W oczy od razu rzucają się teflonowe stopki gwarantujące płynny ślizg myszy na podkładce, znajdziemy tu również komorę dla odbiornika 2.4 GHz z odkręcanym dekielkiem, który można zastąpić płytkę do ładowania indukcyjnego (niezawartą w zestawie). Nie zabrakło także prztyczka zasilania oraz przełącznika profili.
Po włączeniu akcesorium piorunujące wrażenie robi też skierowane w dół oświetlenie Razer Chroma, które w modelu Basilisk V3 Pro 35K w kolorach Phantom wypada chyba najbardziej zjawiskowo. Główna gwiazda spodu urządzenia jest jednak bardziej skryta, za to w dużej mierze decyduje o wybitnie gamingowych właściwościach testowanego sprzętu.
Mówię oczywiście o sensorze optycznym Razer Focus Pro 35K 2. generacji. Wyczynowe „oczko” pozwala na pracę z rozdzielczością od 100 do 35 000 DPI, ustawiane z dokładnością do 1 punktu na cal. Czujnik rejestruje ruch z maksymalną prędkością 750 IPS (ponad 19 m/s lub jak kto woli ponad 68 km/h) i przyspieszeniem sięgającym 70 G (prawie 690 m/s²), czyli dużo powyżej możliwości większości graczy.

Sensor umożliwia także ustawianie jednego z trzech poziomów LOD lub alternatywnie asymetrycznego odcięcia wyrażonego w 26 stopniach wysokości, a w dodatku wyposażono go w funkcję Motion Sync. Ta ostatnia synchronizuje sygnały wysyłane przez mysz z częstotliwością czytania danych naszego komputera, co ma jeszcze bardziej zwiększać precyzję prowadzenia kursora.
Ciekawostką jest również opcja Sensivity Matcher ułatwiająca przesiadkę z innego gryzonia — kilka szybkich ruchów „połączonych” myszek pozwala ustawić identyczną rozdzielczość pracy sensora. Trzeba przyznać, że Razer zrobił bardzo dużo, by wynieść ergonomię „Bazyliszka” na najwyższy poziom.
Wspomniałem o możliwości przełączania profili ustawień zapisanych w pamięci urządzenia. Producent przewidział 5 miejsc na nasze konfiguracje, co w zasadzie pozwala przygotować się na niemal każdy scenariusz użytkowania myszy bez konieczności instalowania wszędzie programu Razer Synapse 4.


Warto zwrócić uwagę na dostępne formy komunikacji myszki. Basilisk V3 Pro 35K domyślnie łączy się z naszym sprzętem za pośrednictwem adaptera HyperSpeed, który pozwala osiągnąć częstotliwość raportowania do 1000 Hz. Jeśli dokupimy odbiornik HyperPolling lub jeszcze lepiej stację dokującą Razer Mouse Dock Pro, to możemy zwiększyć przepustowość do nawet 8000 Hz, choć takie wartości przydadzą się przede wszystkim profesjonalnym graczom.
Drugą formą łączności bezprzewodowej jest moduł Bluetooth, dzięki któremu wykorzystamy mysz z urządzeniami mobilnymi czy mniej wyczynowymi notebookami. Oczywiście możemy też postawić na komunikację z użyciem kabla USB, choć ku mojemu zaskoczeniu nie dostajemy wtedy możliwości włączenia częstotliwości raportowania sięgającej 8 kHz.

Jeśli chodzi o wbudowany akumulator, to pozwala on na nawet 140 godzin zabawy w trybie 2.4 GHz przy 1000 Hz, choć taki wynik uzyskamy raczej bez włączonego oświetlenia RGB. Przesiadka na 8000 Hz sprawia, że mysz będziemy musieli ładować po 28 godzinach stałej pracy. Przejście na BT wydłuża czas działania na baterii do 210 godzin.
Na koniec muszę uzupełnić informacje o oświetleniu RGB. Akcesorium wyposażono w aż 12 stref iluminacji, z czego 11 tworzy efekty na dolnej powierzchni sprzętu, a jedna rozświetla rolkę przewijania. Wygląda to naprawdę zjawiskowo, zwłaszcza w połączeniu z półprzezroczystymi materiałami, choć oczywiście światełka można zwyczajnie wyłączyć.
2. Razer Basilisk V3 Pro 35K — proces instalacji, dedykowane oprogramowanie i konfiguracja myszki

Podłączenie myszki do naszego sprzętu jest banalnie łatwe, zarówno w wersji bezprzewodowej, jak i z użyciem kabla. Adapter 2.4 GHz jest wstępnie sparowany z urządzeniem wskazującym, więc wystarczy wpiąć gwizdek do wolnego portu USB komputera, a następnie przełączyć prztyczek na spodzie myszki w pozycję „2.4”. Gotowe.
Warto także pochwalić kompatybilność akcesorium z funkcją HyperSpeed Multi-Device Pairing — dzięki niej możemy przypisać do jednego adaptera zarówno myszkę, jak i obsługiwaną klawiaturę Razera. W ten sposób zyskujemy wolny port lub eliminujemy zbędny przewód, a oba sprzęty zachowują pełną funkcjonalność.
Łączenie recenzowanego urządzenia za pośrednictwem BT również nie sprawia najmniejszego problemu. Po ustawieniu trybu Bluetooth na suwaku zlokalizowanym na podwoziu myszy przechodzi ona w tryb parowania, a smartfony, tablety czy ultrabooki sprawnie odnajdują model Basilisk V3 Pro 35K. Oczywiście gryzoń nie ma wtedy tak zjawiskowych właściwości gamingowych, ale i tak pozwala na sprawną obsługę dowolnego systemu.

Dla wielu osób najpewniejszym rodzajem połączenia jest korzystanie z interkonektora USB. Pewnym zaskoczeniem było dla mnie ograniczenie częstotliwości raportowania w tym trybie do 1000 Hz, mimo że sprzęt potrafi „wyciągnąć” nawet 8000 Hz z adapterem HyperPolling. Mam wrażenie, że to sztuczne ograniczenie.
Jeśli chodzi o konfigurację myszki, to nie możemy zrobić zbyt wiele z poziomu samego urządzenia. Domyślnie przyciski pozwalają na przełączanie się między wcześniej ustalonymi poziomami DPI, zmianę całych zestawów ustawień, a po zaprogramowaniu nawet dostrajanie rozdzielczości pracy czujnika ze skokami co 50 DPI, choć ta ostatnia funkcja i tak wymaga zainstalowania Razer Synapse 4.
Skoro już jesteśmy przy wielofunkcyjnym oprogramowaniu amerykańsko-singapurskiego giganta, przyjrzyjmy się bliżej możliwościom, jakie dzięki niemu zyskuje nasz „Bazyliszek”. Wśród najważniejszych opcji dostępnych w Razer Synapse 4 należy wymienić:
- Programowanie progów czułości sensora
- Zmianę funkcji elementów sterujących
- Zmianę trybu pracy rolki przewijania
- Przełączanie częstotliwości raportowania
- Dopasowanie czułości do poprzedniej myszki
- Zmianę LOD
- Kontrolowanie efektów świetlnych
- Zmianę ustawień oszczędzania energii
Razer Basilisk V3 Pro 35K oferuje do pięciu progów czułości, gdzie rozdzielczość możemy ustawić z dokładnością do 1 DPI w zakresie 100 – 35 000, również asymetrycznie. Oznacza to, że mysz może inaczej reagować na ruch na boki oraz w górę i dół, co pozwala idealnie dopasować działanie gryzonia do naszych preferencji.

Co więcej, poszczególne stopnie nie muszą być uszeregowane zgodnie z naturalną progresją — nic nie stoi na przeszkodzie, by postawić na kolejność malejącą lub zupełnie nietypową, dostosowaną do własnego stylu każdego gracza. Pod tym względem testowany model to bez wątpienia wzór do naśladowania.
Tak samo pochwalę szerokie możliwości mapowania wszystkich przycisków, włącznie z przełącznikiem profilu na spodzie myszki. Jeśli weźmiemy pod uwagę opcję przeskoczenia do wirtualnego „drugiego garnituru” guzików za sprawą Hypershift oraz wszechstronność dostępnych do programowania funkcji (w tym makr), to trzeci Basilisk jawi się jako prawdziwa jednoręczna stacja bojowa.
Jak wspominałem wcześniej, rolka przewijania to prawdziwy hit — scroll można nie tylko blokować do pracy z wyczuwalnym „ząbkowaniem” lub całkowicie puszczać go „na luzie”, ale też da się skonfigurować automatyczne, inteligentne przełączanie obu tych trybów. Jeśli dobrze dostroimy tę funkcję do swojego sposobu korzystania z gryzonia, pozytywne efekty są wyczuwalne natychmiast.

Smart Reel w praktyce działa tak: gdy kręcimy rolką ze średnią prędkością, to zapewnia ona bardzo precyzyjne, stopniowe poruszanie się po pliku tekstowym. Kiedy jednak wykonamy szybki ruch, hamulec automatycznie się zwalnia, a przerzucanie treści odbywa się jeszcze szybciej. Do wyboru mamy trzy wersje tego rozwiązania, które różnią się momentem odłączania blokady.
Z przełączania częstotliwości raportowania raczej nie korzysta się zbyt często, chyba że akurat bardzo zależy nam na poziomie baterii (wpływ tego parametru na pobór mocy jest dość znaczący). Domyślnie do wyboru mamy trzy progi: 125, 500 i 1000 Hz, a po dokupieniu adaptera HyperPolling lub stacji Razer Mouse Dock Pro powinno pojawić się ich więcej. Wracając do wersji fabrycznej, z perspektywy graczy najbardziej interesuje nas oczywiście najwyższa wartość.
Razer umożliwia nam jednak pójście na pewien kompromis między energooszczędnością a wydajnością — mowa o automatycznym przełączaniu polling rate po wykryciu uruchomionej gry pełnoekranowej. Czyli powiedzmy, że do pracy czy przeglądania internetu stawiamy na częstotliwość 500 Hz (125 Hz to jednak zbyt odczuwalna utrata precyzji), a po włączeniu ulubionego tytułu mysz natychmiast przechodzi w tryb bojowy. Sprytne to, nie powiem.







W moim odczuciu funkcja dopasowywania rozdzielczości pracy sensora optycznego do poprzedniej myszki jest bezzasadnie ograniczana programowo do tylko niektórych modeli Razera, co nie zmienia faktu, że dla profesjonalnych użytkowników (lub wręcz przeciwnie, tych niechętnych do testowania różnych ustawień) może być bardzo przydatna. Chodzi o to, by odwzorować czułość dotychczas używanego gryzonia z dokładnością do 1 DPI.
Mechanizm jest prosty: wystarczy kilka ruchów połączonych ze sobą myszek. I tak, o ile nie jest to rozwiązanie niezbędne dla casuali mojego pokroju, to gracze mocno bazujący na pamięci mięśniowej powinni być zadowoleni. W sytuacji, gdy każdy piksel precyzji może być na wagę złota, lepiej nie marnować żadnej szansy na poprawę (lub utrzymanie) dotychczasowej skuteczności.
Zmiana LOD, czyli odcięcia czujnika, jest szczególnie istotna dla graczy odrywających akcesorium od podkładki — najczęściej dotyczy to osób bawiących się przy niskiej rozdzielczości sensora (low sens). Tu inżynierowie z Irvine i Singapuru ponownie oddają w nasze ręce jedno z najbardziej konfigurowalnych narzędzi na rynku.


Najszybciej: możemy zatem postawić na jedno z trzech podstawowych ustawień bazujących na inteligentnych algorytmach: low, medium i high. Skąd określenie „inteligentnych”? Rzecz w tym, że ustalony dystans (nawet w wersji najwyższej mniejszy od grubości płyty CD) zostaje zachowany bez względu na rodzaj podkładki. To oznacza, że mysz powinna przestawać śledzić nasz ruch tak samo na tekstylnym padzie i na tafli szkła.
Jeśli jednak ktoś potrzebuje maksymalnej kontroli, to Basilisk V3 Pro 35K umożliwia asymetryczne ustawienie jednego z 25 poziomów LOD dla wznoszenia i lądowania osobno. Wyobrażam sobie, że dla osób odrywających mysz od podkładki to więcej niż można by chcieć.
Choć efektami świetlnymi można sterować z poziomu Razer Synapse, to najlepsze efekty i najwięcej opcji personalizacji znajdziemy w dedykowanej aplikacji Razer Chroma. Każdą z 12 stref iluminacji gryzonia możemy ustawić wedle woli, a jeżeli dysponujemy innymi sprzętami z wężowym logo, które wspierają Razer Chroma RGB, to stworzenie zjawiskowych pokazów jest dziecinnie proste.

Swoją drogą recenzowane urządzenie wspiera też Microsoft Dynamic Lighting, więc da się je włączyć do zespołu oświetleniowego z akcesoriami innych producentów. Muszę przyznać, że obudowy typu Phantom dają jeszcze lepsze wrażenia efektów RGB, a testowany gryzoń mógłby swobodnie służyć jako samodzielna ozdoba pokoju gracza.
Opcje sterowania oszczędzaniem energii nie odbiegają od dotychczasowych rozwiązań producenta, ale jednocześnie mogą znacząco wydłużyć czas pracy na baterii. Wszystko ogranicza się tu do wygaszenia oświetlenia przy braku aktywności oraz automatycznego wchodzenia w tryb niskiego poboru mocy, choć ten ostatni aktywujący się przy 30% akumulatora to chyba jednak drobna przesada.
Na koniec tej sekcji zwrócę uwagę na ogólne wrażenia z korzystania z Synapse 4. Wiem, że wielu użytkowników miało „na pieńku” z wcześniejszymi wersjami kombajnu Razera (choć mi zazwyczaj nie sprawiały wielkich problemów), dlatego chciałbym uspokoić niezdecydowanych: w obecnej postaci w połączeniu z nowymi sprzętami działa to naprawdę nieźle, nawet gdy przenosimy urządzenia między komputerami.
3. Jak się tym klika, czy Razer Basilisk V3 Pro 35K w praktyce

Skoro znamy już technologie stojące za wyjątkowymi właściwościami recenzowanego akcesorium oraz przeszliśmy rozbudowaną, ale intuicyjną konfigurację, czas by test Razer Basilisk V3 Pro 35K wszedł w decydującą fazę — oczywiście mówię o sprawdzeniu sprzętu w działaniu. Sparowałem gryzonia z adapterem niskoprofilowej klawiatury Razer BlackWidow V4 TKL HyperSpeed, zakasałem rękawy i wziąłem się do roboty.
Choć mówimy o urządzeniu wskazującym o wybitnie gamingowych właściwościach, nie można pominąć przydatności „Bazyliszka” również w bardziej przyziemnych zastosowaniach. Niezależnie od tego, jakie zadanie biurowe czy kreatywne postawimy przed zadziorną myszą amerykańsko-singapurskiego giganta, potrafi ona dodać coś „ekstra” od siebie.
Jako przykład wskażę edycję zdjęć. Kiedy poruszamy się po menu programów graficznych lub korzystamy z podstawowych narzędzi, to domyślna czułość sensora, z której korzystamy w systemie operacyjnym, jest jak najbardziej w porządku. By dopieścić detale, potrzebne jest jednak więcej precyzji — tu do akcji może wkroczyć zarówno przycisk snajperski, jak i szybka zmiana progu rozdzielczości czujnika. Oba rozwiązania są bardzo przydatne.

W przemierzaniu rozległych dokumentów czy obszernych stron internetowych z pewnością może za to pomóc nie tylko znakomita rolka przewijana, ale też wysoki komfort pracy z urządzeniem. Prawdą jest, że sprzęt swoim profilem skręca w stronę tak zwanych myszy ergonomicznych, ale oczywiście jego kąt nachylenia nie jest tak duży. Niemniej po kilku godzinach realizowania różnych zadań ręka nadal ma się dobrze, a to bardzo istotne.
Nie da się jednak ukryć, że Razer Basilisk V3 Pro 35K to przede wszystkim „narzędzie ostateczne” dla graczy. By sprawdzić gryzonia w ogniu walki, wybrałem kilka dość różnorodnych, nie zawsze oczywistych tytułów. Oto one:
- DOOM (2016)
- Ready or Not
- Sniper Elite: Resistance
- Stellar Blade
- Starfield
Choć od czasów premiery pierwszej części zrestartowanej serii DOOM minęło sporo lat, to nadal jest to godny polecenia tytuł wymagający dobrego panowania nad celownikiem. Znakomity czujnik optyczny pozwala idealnie dopasować prędkość ruchu kursora do naszych potrzeb, a szybkie przełączanie progów rozdzielczości sensora i tak zwany przycisk snajperski dodatkowo ułatwiają wybrnięcie z trudnych sytuacji.

Zupełnie inną w charakterze pozycją jest Ready or Not, czyli duchowy spadkobierca gier spod szyldu SWAT. Mimo bardziej taktycznego podejścia do rozgrywki poziom skupienia podczas zabawy sięga zenitu, więc gryzoń musi być niezawodny niczym prawdziwy członek jednostek specjalnych.
Myślę, że takie porównanie jest jak najbardziej na miejscu, bo Razer Basilisk w wersji Pro 35K potrafi dopasować się do niemal każdej sytuacji. Oprócz wspomnianych przed chwilą rewelacyjnych właściwości gamingowych warto pochwalić tu także dodatkowe przełączniki czy drugi komplet funkcji możliwych do zaprogramowania dzięki Hypershift.
Trzeba także pamiętać, że możemy przygotować sobie złożone makra, dzięki którym uruchomimy nawet wielopoziomowe rozkazy jednym kliknięciem. Najczęściej nie korzystam z takich rozwiązań, ale faktycznie w trakcie misji nie raz kręciłem nosem na zbyt rozpraszające wydawanie komend — w kilka chwil problem ten da się zażegnać, programując odpowiednią sekwencję w Razer Synapse 4. Bardzo praktyczne.

W Sniper Elite: Resistance bawiłem się już przy okazji testu gamepada Razer Wolverine V3 Tournament Edition 8K, ale nie mogłem odmówić sobie odstrzelenia kilku złoli przy użyciu takiego oręża jak nowy Basilisk. Z ogromną radością korzystałem ze wszystkich dobrodziejstw recenzowanego urządzenia wskazującego, do tego zmieniłem działanie przycisku domyślnie przypisanego do załączania i zwalniania hamulca rolki przewijania.
Ze względu na potrzebę nieraz dość długiego celowania zdecydowałem się na zastosowanie dwóch guzików do przeskakiwania między progami czułości. Wspomniany przed chwilą przełącznik trybu pracy scrolla służył mi za podbijanie rozdzielczości „oczka”, a przycisk znajdujący się tuż za nim powodował schodzenie do niższych stopni. To wygodniejsze niż zamknięty cykl.
Sprawdziłem też funkcję ustawiania DPI w locie — przytrzymujemy zaprogramowany przez nas prztyczek i rolką przeskakujemy po 50 DPI „w górę” lub „w dół”. To rozwiązanie idealne, gdy potrzebujemy dostroić precyzję celownika tuż przed oddaniem strzału.

Stellar Blade jest oczywiście jedną z tych gier, w których lepiej sprawdzają się kontrolery, ale w kilku fragmentach potrzebowałem pomocy gryzonia. Dodatkowe misje oparte na szybkim, celnym strzelaniu potrafią dać w kość, więc każda pomoc jest tutaj mile widziana. Z taką myszą w ręce szło mi o niebo lepiej, a EVE kładła hordy wrogów jedna za drugą.
Na koniec sprawdziłem akcesorium w Starfieldzie. W dziele Bethesdy sytuacja na polu walki potrafi zmienić się w mgnieniu oka (czasem wrogowie pojawiają się znikąd), więc kontrola nad każdym rodzajem oręża jest na wagę złota. Do tego należy pamiętać o zupełnie innych charakterze starć, gdy siedzimy za sterami statku kosmicznego.
Oczywiście domyślne sterowanie jest jak najbardziej w porządku, choć liczba przycisków w testowanej myszce stwarza spore pole do manewru. I tak bez szukania guzików na klawiaturze możemy strzelać wszystkimi rodzajami broni naszego pojazdu międzygwiezdnego, choć przez opór twórców gry bez odpowiedniego moda nadal nie da się przypisać zmiany broni do kółka przewijania. Dzięki, Bethesdo.

Przy okazji muszę odnieść się do pracy rolki. Dla przypomnienia: oprócz bardzo precyzyjnego taktylnego przewijania możemy korzystać z trybu swobodnego, który zdecydowanie szybciej pozwala przemierzać rozległe dokumenty lub błyskawicznie przeskakiwać między skrajnymi elementami wyposażenia. Dobrze sprawdza się także rozwiązanie automatycznego wyłączania blokady, czyli Smart Reel.
O ile jednak chociażby w Logitechu G502 X nagłe zatrzymanie obracającego się kółka owocowało odbiciem w drugą stronę, tak tu przewijanie natychmiast staje w miejscu. Pewność działania tego elementu sterującego jest więc naprawdę wzorowa, a użytkownik nie musi bać się konsekwencji „cofki”.
W ogólnym rozrachunku muszę przyznać, że przez cały czas obcowania z naszą główną bohaterką czułem się tak, jakbym miał pod ręką naprawdę wyjątkowy sprzęt. Mysz sprawdzała się doskonale w każdej wybranej przeze mnie produkcji (i szeregu innych, które ogrywałem dla czystej przyjemności), a gdy trzeba było popracować przy komputerze kilka godzin z rzędu, oferowała wysoki komfort użytkowania, nietuzinkową funkcjonalność i ergonomię.

Dość istotne: w trakcie testu byłem w podróży, przez co musiałem zmienić swoje stanowisko. W dobrze znanym mi miejscu pierwszy raz w życiu doświadczyłem problemów z łącznością przez Wi-Fi, która zwyczajnie zrywała się co chwilę i nie wyciągała nawet 10% przepustowości — dopiero po kilku dłuższych chwilach walki zrozumiałem, że powodem był adapter Bazyliszka wpięty do portu USB ultrabooka.
W takich sytuacjach należy odsunąć dongle od komputera z użyciem dołączonej do zestawu przejściówki oraz niemal dowolnego kabla USB z końcówką typu C lub postawić na połączenie przewodowe. Niektóre starsze routery, zwłaszcza operujące tylko na częstotliwości 2.4 GHz, zwyczajnie nie radzą sobie z interferencją fal radiowych. Nie jest to wada myszki, a sytuacja nie powinna mieć miejsca w większości konfiguracji.

Oczywiście nie odmówiłem sobie „przyjemności”, jaką jest włączenie maksymalnej czułości sensora optycznego. Ta niemal pozwala nam sterować kursorem za pomocą myśli, bo jakikolwiek, nawet najmniejszy ruch wpływa na pozycję celownika czy strzałki w Windowsie.
Dla większości graczy to ciekawostka bez praktycznych zastosowań, dopóki ktoś nie ma kilku połączonych ze sobą ekranów lub telewizora 8 czy 16K. W każdym razie w pierwszej kolejności polecam wyposażyć się w bardzo dobrą podkładkę pod mysz, bo przy 35 000 DPI wychodzi każda nierówność materiału.
4. Test Razer Basilisk V3 Pro 35K — podsumowanie recenzji

Prześwietliliśmy już bojowego gryzonia wzdłuż i wszerz, pora więc udzielić odpowiedzi na najważniejsze pytanie ze wstępu. Jak to zatem jest: czy Razer Basilisk V3 Pro 35K, zwłaszcza w wersji Phantom Green, to naprawdę atrakcyjny sprzęt dla graczy, czy tylko dobrze wyglądająca, zwykła myszka? Obydwiema rękami podpisuję się pod pierwszym stwierdzeniem.
Spójrzmy na plusy urządzenia: znakomity sensor, który może zaspokoić gamingowe potrzeby nawet profesjonalnych zawodników, błyskawiczne przełączniki optyczne trzeciej generacji pod głównymi przyciskami, dodatkowe guziki oraz rolka przewijania z funkcją Tilt i automatyczną blokadą Smart Reel. To narzędzie gotowe na każde wyzwanie, naprawdę.
Do tego dostajemy częstotliwość raportowania 1000 Hz w wersji prosto z pudełka (a nawet 8000 Hz po dokupieniu odpowiedniego odbiornika), świetną jakość materiałów i wysoką ergonomię pracy, by na końcu pochwalić intuicyjne, skuteczne oprogramowanie oraz zjawiskowe oświetlenie RGB. Każdy detal się tutaj zgadza.
Właściwie trudno się tak naprawdę przyczepić do samego urządzenia, ale brak pewnych rozwiązań może dziwić. W moim odczuciu są to kwestie całkowicie programowe, a nie wynikające z niedociągnięć sprzętowych — mamy więc do czynienia z ograniczeniami, które określiłbym jako nieuzasadnione.



















Mam tu na myśli chociażby ograniczenie częstotliwości raportowania przy połączeniu przewodowym do 1000 Hz, mimo że mysz bez kabla może wykręcić więcej. Nie do końca kupuję też brak autorskiego systemu akceleracji wskaźnika, znanego z modelu DeathAdder V4 Pro. W rozgrywce na poziomie poniżej mistrzostw świata pewnie nie stanowi to problemu, ale chodzi o zasadę.
Trochę żałuję także, że przy okazji odświeżenia serii Basilisk Razer nie zdecydował się dołączyć do zestawu płytki ładowania bezprzewodowego lub adaptera HyperPolling, nie wspominając o stacji Mouse Dock Pro. Może to prowadzić do poczucia, że kupujemy produkt już na wstępie okrojony ze swojego pełnego potencjału — nie jest to do końca prawdą, a podobne praktyki są dość często stosowane, jednak była tu szansa na wyjście przed szereg.

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, komu mogę polecić testowany model? Szczerze mówiąc, wszystkim tym, którzy poszukują wszechstronnej, wygodnej, naprawdę praktycznej myszki z górnej półki. Razer Basilisk V3 Pro 35K to spełnienie marzeń każdego gracza, niezależnie od preferowanego gatunku (może nie licząc wyścigów) czy docelowego przeznaczenia sprzętu.
Gryzoń spod znaku trzech splecionych węży ma w zasadzie wszystko, co potrzebne do udanej rozgrywki nawet na bardzo wysokim poziomie, a do tego dużo więcej. Dla mnie jednak najważniejsze było to specyficzne, ulotne uczucie za każdym razem, gdy kładłem dłoń na grzbiecie „Bazyliszka” — pełna synergia. A kiedy narzędzie staje się częścią nas, chyba nie może być lepiej, prawda? Chylę czoła przed inżynierami i wracam do mojej nowej ulubionej myszki.
Razer Basilisk V3 Pro 35K Phantom Green
Na plus
- Znakomity czujnik optyczny
- Wytrzymałe, błyskawiczne przełączniki główne
- Wyjątkowa rolka przewijania z funkcją Smart Reel
- Dodatkowe przyciski
- Wysoka częstotliwość raportowania z możliwością dalszego przyspieszenia
- Trzy tryby komunikacji
- Błyskawiczne połączenie bezprzewodowe
- Wbudowana pamięć na 5 profili
- Wysoka konfigurowalność
- Długi czas pracy na baterii
- Wygodna, ergonomiczna konstrukcja
- Wysoka jakość zastosowanych materiałów
- Atrakcyjne oświetlenie RGB
- Intuicyjne oprogramowanie
Na minus
- Brak krążka do ładowania bezprzewodowego czy stacji dokującej w zestawie
- Częstotliwość raportowania w trybie przewodowym ograniczona do 1000 Hz
- Brak autorskiej akceleracji wskaźnika
Jakub Foss
Razer Basilisk V3 Pro 35K to asymetryczna, bezprzewodowa myszka dla wymagających graczy. Urządzenie wyposażono w świetny czujnik optyczny Razer Focus Pro 35K 2. generacji, wytrzymałe i piekielnie szybkie switche optyczne pod głównymi przyciskami oraz rolkę przewijania z funkcją Tilt oraz wyjątkowym inteligentnym hamulcem Smart Reel. Pewien mankament może stanowić brak w zestawie nakładki komory baterii, która umożliwia ładowanie bezprzewodowe oraz ograniczenie częstotliwości raportowania do 1000 Hz, mimo że gryzoń obsługuje stację Mouse Dock Pro. Nie da się jednak ukryć, że to wyjątkowo udana, funkcjonalna, a do tego atrakcyjna wizualnie myszka do gier i nie tylko.








Dyskusja na temat wpisu
Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Mimo że pozwalamy na komentowanie osobom bez konta na platformie Disqus, to i tak zalecamy jego założenie, bo wpisy gości często trafiają do spamu.