Test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed. Gdy nazwanie klawiatury „cienką” to komplement

Test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed

Bez wątpienia dobra klawiatura gamingowa może pozytywnie wpływać na wrażenia płynące nie tylko z cyfrowej rozrywki, ale korzystania z komputera jako takiego. Rynek tego typu akcesoriów jest bardzo rozbudowany, a topowi producenci co rusz prezentują graczom kolejne innowacje czy reinterpretacje znanych wcześniej rozwiązań.

Pokaźne portfolio takich urządzeń ma Razer — Amerykanie przez lata dostarczali nam różne odsłony zarówno pełnowymiarowych stacji bojowych, jak i zmniejszonych „modeli turniejowych”. W moje ręce wpadł ciekawy reprezentant właśnie z tej nieco „odchudzonej” kategorii , czyli klawiatura BlackWidow V4 TKL HyperSpeed w wersji Low-profile. Niezwłocznie zabrałem się do wspólnej zabawy.

Jak wyjątkowy sprzęt z logo trzech splecionych węży wypada na tle pełnowymiarowych klawiatur mechanicznych? Jakie przydatne funkcje udało się w nim zaimplementować mimo niewielkich rozmiarów? Co jednak najważniejsze: jak się na tym pracuje i gra? Zapraszam do lektury mojego testu niskoprofilowej Czarnej Wdowy, w którym odpowiadam na wszelkie wątpliwości!

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed — najważniejsze parametry

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed

Klawiatury dla graczy zazwyczaj dość istotnie różnią się od bardziej „cywilnych” modeli, nie tylko wizualnie, ale także w samym swoim działaniu. Choć jeszcze większe rozbieżności występują od strony czysto technicznej, to (na całe szczęście) ostatecznie i tak możemy bazować na podobnym, uniwersalnym zestawie parametrów dla tego typu akcesoriów.

O modelach z różnych kategorii pisaliśmy na naszym portalu nie raz, na przykład w artykułach poświęconych klawiaturom mechanicznym do 100 zł czy mechanikom do 200 zł, jak również w szerszym tekście dotyczącym najlepszych keyboardów dla graczy. Chcących powtórzyć kluczowe informacje gorąco zachęcam do lektury.

I tak określając przydatność danego urządzenia, powinniśmy patrzeć na rodzaj zastosowanych przełączników, typ budowy, format, użyte materiały, formy komunikacji, zasilanie, częstotliwość raportowania oraz specjalne funkcje dla graczy. Jeśli chodzi o suche dane ze strony producenta, to niskoprofilowa, turniejowa wersja BW V4 HyperSpeed przedstawia się następująco:

  • Typ klawiatury: mechaniczna
  • Przełączniki: 
    • Razer Low-profile Yellow Mechanical Switches (linearne) – zainstalowane w testowanym egzemplarzu
    • Razer Low-profile Orange Mechanical Switches (taktylne)
    • Razer Low-profile Green Mechanical Switches (akustyczne)
  • Format klawiatury: TKL
  • Rodzaj połączenia: bezprzewodowy adapter HyperSpeed 2,4 GHz, Bluetooth, przewodowe USB
  • Zasilanie: wbudowany akumulator, USB-C
  • Dodatkowe cechy: częstotliwość raportowania do 1000 Hz, pełen Anti-Ghosting (NKRO), rolka wielofunkcyjna, podświetlenie RGB, odłączany kabel USB, dedykowane przyciski do wywoływania funkcji AI, mapowanie przycisków i tworzenie makr w locie
  • Rozmiar i waga: 35,7 cm x 16 cm x 2,5 cm, 870 g
  • Cena: ~190 € (prawdopodobnie około 850 – 900 zł)

Jak widać, Amerykanie nie żałowali recenzowanemu modelowi najlepszych rozwiązań i napakowali go przydatnymi technologiami, do tego wersja TKL nie gra niezbyt zaszczytnej roli „gorszego” brata pełnowymiarowej edycji. Jedyną różnicę stanowi zatem inna liczba przycisków, a co za tym idzie gabaryt — cała reszta jest taka sama.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Bezpieczeństwo przede wszystkim, ale taki pokrowiec może przydać się też do ochrony klawiatury przed kurzem.
■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Dzięki temu użytkownicy z ograniczonym miejscem na biurku lub lubujący się w gościnnych występach poza domem nie tracą nic ze specjalnych funkcji dla graczy czy bojowych atutów akcesorium. A te są dość imponujące: od częstotliwości raportowania do 1000 Hz, przez żywotność przełączników sięgającą 80 milionów kliknięć, aż po błyskawiczny czas reakcji dzięki punktom aktywacji na głębokości raptem 1,2 mm.

Jak wiadomo jednak przydatność sprzętu to nie tylko suche dane, a do omówienia jest naprawdę wiele aspektów pracy z Czarną Wdową. By zachować maksymalną przejrzystość informacji, test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed podzieliłem na następujące podrozdziały:

  • Zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia
  • Proces instalacji, dedykowane oprogramowanie i konfiguracja klawiatury
  • Jak się na tym pisze i gra, czyli Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed w praktyce
  • Podsumowanie
Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Producent wyraźnie zaznacza, jakie przełączniki znajdziemy w danym egzemplarzu.

Co ważne: choć przez większość czasu nasza główna bohaterka współpracowała z dość mocnym komputerem stacjonarnym z systemem Windows, to nie omieszkałem sprawdzić też połączenia z urządzeniami pracującymi pod kontrolą Androida. Zadbałem także o najnowsze wersje oprogramowania układowego samego akcesorium oraz programu Razer Synapse 4.

Zanim przejdę do głównej części artykułu, chciałbym serdecznie podziękować firmie Razer za udostępnienie mi klawiatury do testu.

1. Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed — zawartość opakowania, wygląd i budowa urządzenia

Amerykański producent przyzwyczaił nas do wysokiej jakości opakowań swoich topowych sprzętów i nie inaczej jest tym razem. Urządzenie dostarczane jest w bezpiecznym, charakterystycznym czarno-zielonym pudełku, na którym umieszczono nie tylko atrakcyjną wizualizację klawiatury, ale też najważniejsze elementy jej specyfikacji. Co znajdziemy w środku?

Oprócz samego urządzenia w zestawie zawarto niewielki nadajnik HyperSpeed 2,4 GHz, większy adapter-przedłużacz, przewód USB-C -> USB-A, instrukcję obsługi oraz komplet naklejek Razer Chroma. Przejdźmy od razu do „prowodyrki” całego zamieszania.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed to niskoprofilowa klawiatura bezprzewodowa typu non-floating w formacie turniejowym, a więc pozbawiona bloku numerycznego. Całkowita liczba przycisków wynosi 87 sztuk (w tym trzy przełączniki dodatkowe), do tego urządzenie wyposażono w klikalną rolkę wielofunkcyjną.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Zawartość zestawu może nie powala, ale zasadniczo niczego tu nie brakuje.

Jeśli chodzi o wspomniane przeze mnie trio okrągłych guzików specjalnych, to zapewniają one szybki dostęp do asystenta AI (nazywanego tu Razer Prompt Master), sterowania multimediami oraz podglądu stanu baterii. Warto pamiętać, że tylko pierwszy z nich możemy mapować wedle woli, a dwa pozostałe mają na stałe przypisane funkcje.

Sprzęt może pochwalić się nie tylko wyjątkowo niedużą odległością pierwszego rzędu klawiszy od podłoża (niecałe 1,9 cm), ale też kompaktowymi rozmiarami. Klawiatura o wadze około 870 g mierzy mniej niż 37 cm długości, 16 cm szerokości i maksymalnie 2,5 cm wysokości przy złożonych podpórkach.

Górną część korpusu wraz z brzegami wykonano z wytrzymałego stopu aluminium, co przekłada się na godną podziwu wytrzymałość i sztywność całej konstrukcji. Dzięki temu nie musimy bać się o nasze akcesorium nawet podczas podróży czy przy okazji drobnych, domowych wypadków. Szczotkowana powierzchnia oraz dwa nienachalne logotypy dodają urządzeniu gamingowego charakteru.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Klawiatura w pełnej krasie prezentuje się bardzo atrakcyjnie, nawet wyłączona.
■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Tył sprzętu jest niemal całkowicie pusty — znalazło się tu jednak miejsce dla gniazda USB-C, przełącznika trybu pracy oraz diody stanu. Wykonana z ABS-u dolna płyta wyposażona została w rozkładane podpórki, pięć stopek antypoślizgowych i schowek dla nadajnika USB. Trzeba przyznać, że dostajemy wszystko, co niezbędne.

Duże, wygodne keycapy wykonano metodą podwójnego wtrysku z tworzywa PBT, a ich półprzezroczyste legendy nie tylko zapewniają znakomitą widoczność oświetlenia RGB switchy, ale też gwarantują długi czas użytkowania bez wycierania się czy utraty swojego wyglądu. Warto pamiętać, że nakładki również dostosowane są do niskoprofilowych przełączników.

Skoro już o nich mowa, to producent oferuje swój sprzęt w trzech wersjach: ze switchami liniowymi (żółte), taktylnymi (pomarańczowe) lub akustycznymi (zielone). Przewidywana długość życia dwóch pierwszych odmian wynosi nawet 80 milionów kliknięć, podczas gdy edycja clicky przetrwa około 60 milionów aktywacji.

Całkowita droga zastosowanych w testowanym egzemplarzu linearów wynosi 2,8 mm, podczas gdy pokrywające się punkty aktywacji i resetu znajdują się na głębokości 1,2 mm. W połączeniu z niewielką wymaganą siłą nacisku na poziomie 40 g umożliwia to wbijanie niesamowicie szybkich kombinacji nawet przy mieleniu w kółko tych samych klawiszy.

Co ciekawe, niskoprofilowe przełączniki skonstruowano w taki sposób, żeby nie tylko bardzo pewnie trzymały niemal dowolne nakładki, ale też w jak największym stopniu równomiernie rozpraszały światło emitowane przez diody RGB. Muszę przyznać, że to jeden z najbardziej zjawiskowych systemów iluminacji sprzętu gamingowego, jaki widziałem, co w połączeniu z pełną personalizacją w Razer Chroma umożliwia tworzenie niesamowitych efektów.

Dużo istotniejsze jest jednak to, że w całym tym świeceniu i klikaniu nie jesteśmy skazani na głośne tąpnięcia przy każdym wbitym klawiszu. Wewnętrzna budowa klawiatury obejmuje płytę ze stali nierdzewnej stanowiącą podstawę dla przełączników oraz dwie warstwy gąbki wygłuszającej po obu stronach PCB, co gwarantuje subtelne, ciepłe brzmienie guzików. Czysta przyjemność.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Niby cienka, a jednak bardzo konkretna.

Swoją zasługę mają tu także stabilizatory dłuższych przycisków, fabrycznie nasmarowane lubrykantem Krytox GPL 205g0. Dzięki temu klawisze działają równomiernie na całej swej powierzchni, nie chyboczą się nadmiernie i nie rozpraszają nas nawet w trakcie najbardziej zaciekłej rozgrywki.

Jedyny szkopuł w tym, że Razer nie zdecydował się na budowę typu Hot-Swap. Oficjalnie wynika to z różnych układów pinów dostępnych na rynku, ale jednocześnie zamyka nam szybką drogę na przykład do instalacji innych przełączników tego samego producenta. Nieco utrudnia to ewentualne drobne naprawy czy samodzielne serwisowanie, szkoda.

Test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed nie byłby kompletny, gdybym nie wspomniał o dostępnych trybach komunikacji klawiatury z naszym komputerem czy innymi sprzętami. Akcesorium może łączyć się przy użyciu szybkiego, stabilnego sygnału radiowego 2,4 GHz, protokołu Bluetooth (do trzech sparowanych urządzeń jednocześnie) oraz przewodowo.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Dobrze, że adapter jest podpisany.

Co ważne: gdy korzystamy z technologii HyperSpeed lub kabla USB-C, możemy liczyć na częstotliwość raportowania klawiatury sięgającą 1000 Hz. Zapewnia to błyskawiczne przesyłanie informacji do komputera, co docenią przede wszystkim fani dynamicznych FPS-ów czy gier akcji.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Warto pochwalić wbudowaną pamięć urządzenia, która umożliwia przechowanie nawet 4 profili ustawień akcesorium. Dzięki temu nawet bez instalowania Razer Synapse da się błyskawicznie przełączyć na inną konfigurację klawiatury (w tym mapowanie przycisków czy zapisane makra) korzystając z wygodnego skrótu klawiszowego.

Wbudowany akumulator pozwala na swobodną zabawę ze wszystkimi „fajerwerkami” przez około 20 godzin (w zależności od intensywności korzystania), jednak jeśli zdecydujemy się na tryb oszczędzania energii, według producenta klawiatura może działać nawet 980 godzin na jednym ładowaniu. To ponad 120 dni pracy po 8 h na dobę, więc możemy mówić o dobrej wydajności energetycznej.

2. Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed — proces instalacji, dedykowane oprogramowanie i konfiguracja klawiatury

Razer Synapse 4
Razer Synapse spina dużą część sprzętów z trzema wężami w spójny ekosystem.

Podłączenie klawiatury do komputera czy konsoli za pośrednictwem adaptera USB lub przewodu jest banalnie łatwe, wszak chodzi o najzwyklejsze dopasowanie wtyczki do gniazda i wybranie odpowiedniego trybu. Na uwagę zasługuje jednak możliwość ładowania akcesorium w trakcie pracy bezprzewodowej, która wymaga podpięcia interkonektora mimo ustawienia tylnego prztyczka w pozycji wireless.

Ciekawie rozwiązano też kwestię komunikacji przez Bluetooth. Sprzęt może być sparowany z nawet trzema urządzeniami, a przełączanie się między nimi wymaga tylko wklepania szybkiej kombinacji klawiszowej. Bez problemu zatem da się używać tej samej klawiatury na przykład z PC, laptopem oraz tabletem jednocześnie, co ułatwia organizację pracy i eliminuje plątaninę kabli.

W niskoprofilowej wersji BlackWidow V4 TKL HyperSpeed możemy wprowadzać pewne zmiany konfiguracji z poziomu samego akcesorium. Korzystając z dobrze opisanych skrótów da się chociażby kontrolować efekty świetlne, jasność RGB, przełączać tryb gry, dostosowywać ustawienia Razer Snap Tap (o którym powiem więcej za chwilę), przeskakiwać między profilami czy nawet programować makra „w locie”.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Dzięki zrozumiałym oznaczeniom łatwo skorzystamy z interesujących nas funkcji.

Nie da się jednak ukryć, że swój pełen potencjał Czarna Wdowa uwalnia dopiero w parze z dedykowanym oprogramowaniem Razer Synapse 4. Wielofunkcyjny „kombajn” stanowiący swoisty hub dla wielu sprzętów amerykańskiego producenta umożliwia nam między innymi:

  • mapowanie przycisków wraz z funkcją Hypershift
  • programowanie makr
  • zmianę ustawień Snap Tap
  • zmianę częstotliwości raportowania
  • przełączanie trybu Keyswitch Optimization
  • konfigurację Gaming Mode
  • parowanie drugiego urządzenia na tym samym nadajniku HyperSpeed
  • zmianę ustawień i projektowanie efektów świetlnych
  • zmianę ustawień oszczędzania energii

Niemal pełne (wyjątków jest bardzo niewiele) mapowania przycisków klawiatury pozwala nam dostosować działanie urządzenia do naszych potrzeb, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę mnogość możliwych funkcji. Jednym guzikiem da się na przykład wprowadzić skomplikowaną kombinację klawiszy, zmienić światło w kompatybilnej lampie czy uruchomić sprzęgło czułości myszki (sprawdzone z Razer Cobra Pro), a to tylko wierzchołek góry lodowej.

Jak zawsze moją aprobatę wzbudza Hypershift, czyli na dobrą sprawę drugi zestaw gotowych do zaprogramowania przycisków. Swoją drogą warto pochwalić także możliwość przypisania własnych funkcji do klikalnej rolki, która oprócz zmiany głośności systemu równie dobrze posłuży do kontrolowania jasności podświetlenia RGB, przewijania stron czy nawet zmiany powiększenia obrazu w systemie Windows.

Niezmiennie jako przykład godny naśladowania podaję razerowski moduł do programowania makr. Wysoka intuicyjność i jeszcze lepsza funkcjonalność tej małej aplikacji sprawiają, że potrafi ona utrzeć nosa konkurencji, a co najważniejsze, dać użytkownikom wielką swobodę działania. Combo w „Mortalu” albo „Tekkenie” uruchamiane jednym guzikiem? Niezbyt chwalebne, ale jak najbardziej możliwe.

Z kolei Snap Tap to ciekawe rozwiązanie amerykańskiego producenta, które ma ułatwiać wprowadzanie znaków mimo niepełnego odpuszczenia poprzedniego przycisku. Zamiast rejestrować oba guziki, klawiatura „odcina” pierwszy z nich i wysyła sygnał z drugiego, co pozwala na błyskawiczne działanie w grach zręcznościowych.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Za przykład niech posłuży legendarna para przeciwstawnie działających klawiszy „A” oraz „D”, jak wiadomo odpowiedzialnych za ruchy na boki. Z włączonym Snap Tap możemy nie martwić się o zablokowanie naszej postaci w miejscu wskutek jednoczesnego przekroczenia przez oba przycisku punktu aktywacji, zwłaszcza że ten, przypominam, leży „na głębokości” raptem 1,2 mm.

Razer Synapse 4
Trochę zabawy z tymi makrami jest, choć zawsze można wbić docelową kombinację „z ręki”.

Zmiana częstotliwości raportowania może przydać się zwłaszcza zaawansowanym użytkownikom, którzy chcą zoptymalizować czas pracy urządzenia na jednym ładowaniu, przy okazji oszczędzając zasoby systemowe. Do zadań biurowych czy spokojnych, wolnych gier bez najmniejszego problemu wystarczy polling rate na poziomie 250 Hz, podczas gdy w trakcie sieciowej rozgrywki na wyższym poziomie warto postawić na wartość 1000 Hz.

Moją uwagę zwróciła opcja Keyswitch Optimization, która zmienia interpretację sygnałów z aktywowanych przez nas przełączników. Jest to mechanizm szczególnie przydatny w egzemplarzach wyposażonych w switche o liniowej charakterystyce pracy.

Jak to działa? Mamy do wyboru dwie opcje: pisanie oraz gaming. Pierwsze z nich stara się blokować wprowadzanie podwójnych znaków, jeśli palec zadrży nam na granicy punktu aktywacji, druga natomiast wyśle do komputera każdy wprowadzony impuls — to może przydać się przy wbijaniu błyskawicznych kombosów czy intensywnym mieleniu guzików.

Tryb gry to nieskomplikowane, ale przydatne ułatwienie dla osób chcących w 100% skupić się na aktualnej rozgrywce. Mechanizm jest bardzo prosty: w trakcie zabawy blokowane jest działanie przycisków takich jak klawisz Windows czy Copilot, jak również „zabójcze” kombinacje pokroju Alt+Tab i Alt+F4. Oczywiście funkcję da się dopasować do swoich potrzeb, a nawet ustawić jej aktywację tylko podczas cyfrowej rozrywki.

Używanie pary kompatybilnych peryferiów z wężowym logo na jednym odbiorniku HyperSpeed jest możliwe od jakiegoś czasu, jednak warto przypominać o tej funkcjonalności. Dzięki automatycznej optymalizacji częstotliwości przesyłanych sygnałów da się z powodzeniem połączyć parę klawiatura + mysz, korzystając ze wspólnego adaptera. Najważniejsze, że oba sprzęty działają „z pełną mocą”, a my oszczędzamy cenny port USB w komputerze.

Moduł do programowania pokazów świetlnych Razer Chroma jest również bardzo udany, a dzięki wyjątkowej konstrukcji niskoprofilowych przełączników kalifornijskiego giganta iluminacje wyglądają wręcz zjawiskowo. Oczywiście najlepsze efekty osiągniemy wtedy, gdy na naszym stanowisku działa kilka akcesoriów z wężowym logo, ale model BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed sam z siebie potrafi zrobić niezłe show.

Na koniec zostawiłem nie mniej istotne ustawienia dotyczące oszczędzania energii. Dzięki prostym, ale potrzebnym trikom jak zmniejszenie jasności diod RGB czy uśpienie urządzenia po zadanym czasie nieaktywności możemy znacząco wydłużyć czas pracy na jednym ładowaniu. Oczywiście warto dopasować wszystkie elementy konfiguracji do swoich potrzeb, ale nawet domyślne wartości zapewniają zadowalające efekty.

Warto zwrócić uwagę, że producent już pewien czas temu rozdzielił swoje aplikacje do zmiany parametrów pracy sprzętu i do konfiguracji oświetlenia Razer Chroma. Drugi ze wspomnianych programów oferuje nie tylko możliwość przełączania predefiniowanych efektów świetlnych, ale też tworzenia własnych prezentacji czy „przerabiania” sprzętów z wężowym logo na wizualizery muzyki.

3. Jak się na tym pisze i gra, czyli Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed w praktyce

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Bojowy keyboard zgłasza się do akcji!

Poznaliśmy budowę urządzenia oraz jego możliwości konfiguracji, czas zatem, by test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed wszedł w decydującą fazę — rzecz jasna mam na myśli sprawdzenie potencjału akcesorium w grach. Zanim jednak do tego dojdę, chciałbym odnieść się do przydatności klawiatury w bardziej biurowo-kreatywnych zadaniach.

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Niskoprofilowa konstrukcja i skrócona droga przełączników mechanicznych sprawiają, że mimo liniowego charakteru switchy wprowadzanie dużych ilości tekstu jest łatwiejsze, niż w przypadku klawiatur o bardziej „standardowej” budowie. Muszę wspomnieć także o przemyślanym kształcie trzonów montażowych, które pewnie trzymają nakładki klawiszy w miejscu oraz stabilizatorach dbających o równomierną pracę długich przycisków.

Nie zmienia to faktu, że gdybym miał wybierać sprzęt typowo pod kątem pisania, zdecydowałbym się na egzemplarz z przełącznikami taktylnymi. Żółte lineary od Amerykanów są bardzo czułe i „łapią” sygnał dość płytko, co mimo usilnych starań prowadziło do wielu literówek. Faktem jest, iż na laptopowej klawiaturze też robię błędy, jednak skala zjawiska była nieporównywalna. Może zwyczajnie brakuje mi skilla.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Trochę lepiej pisało mi się po podniesieniu tylnej części klawiatury.

Oczywiście dla użytkowników wprowadzających długie kolumny cyfr do arkuszy być może lepszym wyborem byłaby Czarna Wdowa w wersji ze „wszystkimi” guzikami — przypominam, że format TKL pozbawiony jest bloku numerycznego. Jest to jednak jedyna istotna „nieobecność” w testowanym modelu, w dodatku nie każdy potrzebuje jej na co dzień.

Osobom dużo korzystającym z komputera, a zarazem systematycznie wykonującym złożone, powtarzalne zadania, z pewnością do gustu przypadnie możliwość programowania złożonych makr. Wklepywanie danej formułki jednym przyciskiem? Bardzo proszę. Przejście przez kilka wyskakujących po sobie okien bez ruchu myszką? Nie ma problemu. Uruchomienie konkretnego programu w mgnieniu oka? Jak najbardziej.

Na pochwałę moim zdaniem zasługuje też wielofunkcyjna rolka przewijania, która może równie dobrze odpowiadać za zmianę głośności, powiększanie obrazu, przewijanie stron czy wygodne przesuwanie kursora w programach do edycji filmów albo muzyki. Miłym dodatkiem jest także guziczek do sterowania multimediami, pozwalający błyskawicznie przerwać lub wznowić treści odtwarzane nawet w tle.

Jeśli ktoś w trakcie pracy wspiera się popularnymi modelami AI, to może polubić się z dedykowanymi przyciskami do wywoływania Microsoft Copilot oraz okna Prompt Master. Zwłaszcza ten drugi może okazać się ciekawym pomocnikiem, jako że pozwala wstępnie przygotować założenia zadania, a potem tylko zmieniać jego temat.

Nie da się jednak ukryć, że recenzowana klawiatura powstała z myślą o grach komputerowych. By możliwie jak najbardziej kompleksowo przetestować jej użyteczność w cyfrowej rozrywce, wybrałem kilka dość zróżnicowanych tytułów, od shooterów, przez symulatory i strategie po trzecioosobowego akcyjniaka. Oto produkcje, na które postawiłem:

  1. Ready or Not
  2. Destiny 2
  3. Mortal Kombat 1
  4. Microsoft Flight Simulator 2024
  5. StarCraft II
  6. ARK: Survival Ascended
  7. Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei

Taktyczna strzelanka Ready or Not bez wątpienia wystawia na próbę nasz refleks i pewność ruchów. Tym bardziej przydaje się wysoka częstotliwość raportowania klawiatury oraz niezawodna praca niskoprofilowych przełączników — te pozostają zawsze w gotowości, a nawet najmniejszy ruch nieco powyżej jednego milimetra przekłada się na akcję na ekranie.

Co ważne: pewną niedogodność związaną z brakiem numpada da się rozwiązać prostym przemapowaniem przycisków: wystarczy przypisać funkcje z klawiatury numerycznej do niewykorzystywanych w trakcie zabawy guzików. Oczywiście alternatywnie możemy dokupić osobny blok numeryczny, a jeżeli od początku wiemy o takiej potrzebie, po prostu zdecydować się na BW4 Low-profile bez dopisku TKL.

Mimo wielu lat na karku Destiny 2 wciąż zapewnia bardzo dynamiczne starcia w coraz to nowszych przygodach. Błyskawiczny czas reakcji przełączników, pewna praca przycisków pod palcami oraz wysoki komfort użytkowania klawiatury pomagają spędzić nawet kilka godzin w pełnym skupieniu, bez obaw o jakiekolwiek niedoskonałości sprzętu. Czegóż chcieć więcej?

■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Uznałem, że przy okazji sprawdzę działanie Snap Tap w praktyce, celowo przeciągając odpuszczanie przycisków A i D, gdy ruszałem w drugą stronę. Bez zaskoczenia funkcja spełniła moje oczekiwania, a nawet jeśli wcześniej nie zdarzały mi się blokady z powodu opóźnień palców zwalniających guziki, tak teraz jest to zwyczajnie niemożliwe.

Mortal Kombat 1
Jakby ktoś się postarał, to „macrolity” też da się wykonać.

Byłem ciekaw, jak nasza bohaterka sprawdzi się w bijatyce — bardzo miło wspominam wszystkie chwile spędzone z tego typu grami z Razer Kitsune. Oczywiście wyspecjalizowany kontroler wyposażony w optyczne switche oferuje absolutnie topową wydajność, jednak nie występuje w wersji bezprzewodowej. Z recenzowaną wersją BlackWidow V4 usiadłem wygodnie na kanapie i wskoczyłem w wir walki.

Odpaliłem Mortal Kombat 1, przypomniałem sobie podstawowe ataki kilku ulubionych postaci, po czym stanąłem na arenie uzbrojony w klawiaturę i serce rwące się do walki. Od razu zaznaczę, że mimo wieloletniej miłości do serii od Midway/NetherRealm Studios nigdy nie byłem w tego typu tytułach dobry, ale frajdę miałem przednią.

Guziki „gadały” pod palcami jak zaczarowane, a ich skrócona droga i dobre odbicie zapewniały doskonałe wrażenia z zabawy. Do tego mocna, sztywna konstrukcja oraz dobrze osadzone keycapy dawały mi pewność, że sprzęt wyjdzie cało z każdego starcia, nawet jeśli moi wojownicy kończyli swoje przygody bez kilku kluczowych organów.

Microsoft Flight Simulator 2024
Na samej klawiaturze lepiej nie latać, ale bywa ona bardzo pomocna przy obsłudze różnych systemów w samolocie.

W Microsoft Flight Simulator 2024 moim głównym kontrolerem jest leciwy zestaw HOTAS Thrustmastera, ale część systemów samolotów mimo wszystko wygodniej obsługiwać z poziomu klawiatury. Kompaktowy rozmiar testowanego modelu sprawia, że można zmieścić urządzenie obok joysticka, co ułatwia szybki, komfortowy dostęp.

Do tego wyraziste podświetlenie klawiszy zapobiega ewentualnym błędom, zwiększając zarazem szansę powodzenia misji. Swoją drogą przypomnę, iż bezprzewodowa Czarna Wdowa o niskim profilu wspiera system Microsoft Dynamic Lighting, jak również efekty Razer Chroma, nie tylko spinające różne sprzęty z wężowym logo, ale też reagujące na wydarzenia w obsługiwanych grach.

Jeśli chodzi o strategie, to postawiłem na starego dobrego StarCrafta II. Bazując na doświadczeniach bardziej zaprawionych w boju graczy, korzystałem kilku podstawowych skrótów, choć nie omieszkałem przygotować drobnego makra pozwalającego szybciej zlecać produkcję jednostek oraz zaprogramowałem (być może bezsensowny) panic button, który zaznacza kilka oddziałów i wysyła je w stronę HQ.

StarCraft II
Główna baza to rzecz święta, więc przycisk przywołujący wybrane jednostki do macierzy może się przydać.

Bez zaskoczenia wszystko działało jak z nut, a duże przyciski w wygodnym układzie umożliwiły pełne skupienie się na potyczce. W trakcie kilkugodzinnej rozgrywki nie bez znaczenia może być także obecność rozkładanych podpórek zmieniających kąt nachylenia klawiatury — dzięki temu każdy gracz znajdzie najlepsze ustawienie dla siebie.

Z zapisanych wstępnie kombinacji korzystałem także w ARK: Survival Ascended. Pasjonujące na początku gry żmudne zbieranie każdego zasobu po pewnym czasie zniechęca do zabawy, toteż drobne ułatwienia przyspieszające szybkie zrywanie jagódek czy rąbanie drewna mogą istotnie umilić budowanie własnego imperium wśród dinozaurów.

Doskonały moduł makr w Razer Synapse pozwala przygotować wszystko w parę chwil, a największym ograniczeniem była tylko moja wyobraźnia. Zaczynam jednak powoli nabierać przekonania, że po dekadach wbijania wszystkiego „z ręki”, zacznę przyzwyczajać się do takich drobnych udogodnień, oczywiście tylko w konfrontacji z komputerowymi rywalami.

ARK: Survival Ascended
Pterodaktyl w swoim (prawie) naturalnym środowisku.
■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Na koniec wskoczyłem w buty Nathana Drake’a i wybrałem się na kolejną złodziejską przygodę, tym razem bez kombinowania — domyślne sterowanie w Uncharted wystarczająco przypadło mi do gustu. Bardzo przyjemną rozgrywkę umilały dodatkowo efekty Razer Chroma, a wysoka kultura pracy przycisków klawiatury sprawiła, że zupełnie o niej zapomniałem. Wydaje mi się, że dokładnie o to chodzi w sprzęcie gamingowym.

Przez cały czas spędzony w grach z niskoprofilową Czarną Wdową czułem wpływ jakości zastosowanych materiałów na komfort użytkowania sprzętu. Keyboard jest bardzo sztywny, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa — akcesorium nie ugina się pod palcami, ale jednocześnie guziki brzmią dość przyjemnie, bez głuchego pogłosu.

Uncharted: Kolekcja Dziedzictwo Złodziei
Nathan nie zawsze wbiega z giwerą w sam środek akcji czasem odczeka minutkę lub dwie.

Na plus zdecydowanie zaliczę także wygodny format TKL, dzięki któremu łatwiej zmieścić klawiaturę i myszkę obok siebie, zwłaszcza gdy mamy ograniczoną powierzchnię roboczą. Do tego bezprzewodowy zestaw możemy zabrać kawałek dalej od komputera czy konsoli, na przykład na kanapę.

Dobrze sprawdza się także funkcja błyskawicznego przełączania się między urządzeniami bezprzewodowymi — za pośrednictwem adaptera HyperSpeed grałem na pececie, a swoje obserwacje zapisywałem przy użyciu tego samego akcesorium na ultrabooku, z którym testowany egzemplarz BW V4 był sparowany przez Bluetooth. To się nazywa ergonomia.

4. Test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed — podsumowanie recenzji

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Stop aluminium typu 5052 dodaje sprzętowi uroku i odporności.

Po zgłębieniu wszystkich właściwości amerykańskiego akcesorium oraz poznaniu jego pełnego potencjału bojowego test Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed wychodzi na ostatnią prostą. Pora zatem odpowiedzieć na najważniejsze pytania zadane we wstępie.

Jak to zatem jest: czy recenzowany sprzęt z logo trzech splecionych węży rzeczywiście ma do zaoferowania coś wyjątkowego, czy to przereklamowana, bezsensowna zabawka? Po kilku spędzonych razem tygodniach nie mam wątpliwości, że zdecydowanie to pierwsze, a smuklejsza wersja Czarnej Wdowy numer cztery wskakuje na pierwszy stopień podium wśród moich ulubionych klawiatur. Zacznijmy od atutów urządzenia.

Parametry niskoprofilowej edycji BW V4 pozwalają pokazać pełnię swoich umiejętności nawet bardzo doświadczonym graczom, również przy łączności bezprzewodowej — mówimy tu o mechaniku pracującym z częstotliwością raportowania rzędu 1000 Hz. Do tego „krótkie”, ale bardzo precyzyjne przełączniki, które przetrwają nawet 80 milionów aktywacji, zapewniają wieloletnią, bezproblemową pracę.

Godna pochwały jest także szeroko pojęta funkcjonalność akcesorium, od możliwości sparowania przez BT z nawet trzema urządzeniami jednocześnie, przez pracę przewodową, użyteczne skróty klawiszowe, dodatkowe elementy sterujące czy wbudowaną pamięć, aż po znakomitą współpracę z oprogramowaniem Razer Synapse 4. Choć klawiatura działa świetnie zaraz po wyjęciu z pudełka, w kilka chwil naprawdę dostosujemy ją idealnie do swoich potrzeb.

Jakość zastosowanych materiałów oraz samej konstrukcji również zasługuje na plus, jako że mamy do czynienia z dobrze wyglądającym, a jednocześnie wytrzymałym i komfortowym w użyciu modelem. Gdy dodamy do tego atrakcyjne, dobrze przemyślane oświetlenie RGB ze wsparciem Razer Chroma, zyskujemy obraz sprzętu, który nie tylko sprawdzi się w grach, ale też jako narzędzie pracy czy centralny element wystroju naszej gamingowej jaskini.

Czy jest do czego się tutaj przyczepić? Oczywiście na rynku są dostępne bardziej zaawansowane rozwiązania techniczne, chociażby niskoprofilowe przełączniki optyczne — Razer stosował takie między innymi w modelu DeathStalker V2 Pro, ale też kontrolerze Razer Kitsune. Niemniej linia BlackWidow klasycznie trzyma się switchy mechanicznych, które też idealnie sprawdzają się w cyfrowej rozrywce. Kwestia własnych preferencji.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed
Miło, że dotychczas kanciaste narożniki zyskały nieco krągłości.
■■■■■ ■■■■■■■■■■■■■■■■■

Tak samo sprawą personalną jest preferowany format urządzenia. Testowany egzemplarz to sprzęt typu TKL, a więc pozbawiony bloku numerycznego. Jeżeli ktoś potrzebuje tego fragmentu klawiatury, zawsze może postawić na pełnowymiarową wersję BW V4 Low-Profile HyperSpeed lub dokupić osobny numpad, choć ta ostatnia opcja to niepotrzebne komplikowanie sobie życia.

Komu zatem mogę polecić testowany model? Z pewnością każdemu, kto szuka wielozadaniowej, bezprzewodowej klawiatury w formacie TKL, również do obsługi kilku urządzeń jednocześnie. Niezależnie od naszego doświadczenia czy umiejętności BlackWidow V4 Low-profile HyperSpeed sprawdzi się fantastycznie nie tylko w trakcie zabawy, ale też pracy (choć warto pamiętać o doborze odpowiednich przełączników, o czym pisałem wcześniej).

Pamiętam, jak parę lat temu zakochałem się w Czarnej Wdowie z dopiskiem V3 Pro — pełen „mechanik” z 1000 Hz bez kabla przez pewien czas wydawał się spełnieniem moim „graczowskich” marzeń. Sprzęt miał swoje drobne niedociągnięcia, które wyeliminowano w świetnym modelu Razer BlackWidow V4 Pro, jednak ten niestety stracił łączność bezprzewodową. Pozostało wyglądać rozwiązania łączącego najważniejsze atuty obu urządzeń.

Recenzowana klawiatura to jednak coś więcej. Dostajemy znakomicie działające akcesorium, które kontynuuje ducha ostatnich odsłon linii spod znaku BW, jednocześnie zachowując własny charakter wynikający z niskoprofilowej budowy. Czuję, że to nie tylko odświeżenie serii, ale start nowej gałęzi w rodzinie, do tego wyjątkowo udany.

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed

Na plus

  • Bardzo dobre przełączniki mechaniczne
  • Wysoka częstotliwość raportowania
  • Niemal pełna funkcjonalność mimo mniejszego formatu
  • Wysoka konfigurowalność
  • Wiele funkcji stworzonych z myślą o graczach
  • Wbudowana pamięć dla 4 profili ustawień
  • Błyskawiczna komunikacja bezprzewodowa
  • Połączenie przez Bluetooth z trzema urządzeniami
  • Świetna jakość zastosowanych materiałów
  • Przyjemne brzmienie przełączników
  • Świetna dedykowana aplikacja Razer Synapse 4

Na minus

  • Brak budowy typu Hot-Swap

Twoje imię i nazwisko

Razer BlackWidow V4 Low-profile TKL HyperSpeed to niskoprofilowa, bezprzewodowa klawiatura gamingowa w formacie turniejowym. Akcesorium oferuje znakomite parametry do cyfrowej rozrywki, w tym świetne przełączniki mechaniczne, wysoką częstotliwość raportowania sięgającą 1000 Hz, mnogość funkcji dla graczy oraz wydajną baterię. Jeśli dodamy do tego mocną, ale atrakcyjną wizualnie budowę i efektowne oświetlenie RGB zyskujemy obraz urządzenia doskonale spełniającego wymagania nawet zaawansowanych użytkowników.

Ocena końcowa: Zdecydowanie godne polecenia

O autorze
Jakub Foss
Zastępca redaktora naczelnego

Od trzech dekad zapalony miłośnik gier komputerowych. Od przyjaźni z Commodore, przez konsolki i konsole miał przyjemność dotrzeć do ekosystemu Xboxa. Zobacz więcej...

Niektóre odnośniki w powyższej publikacji to linki afiliacyjne. Jeżeli klikniesz taki link i dokonasz zakupu, otrzymamy niewielką prowizję, a Ty nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów. | Etyka redakcyjna

Dyskusja na temat wpisu

Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Mimo że pozwalamy na komentowanie osobom bez konta na platformie Disqus, to i tak zalecamy jego założenie, bo wpisy gości często trafiają do spamu.

Ładowanie kolejnych wpisów...
Nie przepłacaj
Zgłaszanie błędu

Błędy zdarzają sie każdemu, nawet nam. Jeżeli uważasz, że w niniejszej publikacji coś się nie zgadza, to poinformuj nas o tym korzystając z formularza poniżej. Autor tekstu otrzyma Twoje zgłoszenie, dzięki czemu będzie mógł go poprawić, jeśli zajdzie taka potrzeba.